zloto i FIAT to przezytki

Prawie przegapilem fajny watek. W skrocie – zgadzam sie chyba z wiekszoscia, ze w chwili obecnej (bez wczesniejszej splaty zadluzenia lub jednoczesnego defaultu) zastapienie FIAT zlotem to proszenie sie o porazke i czolgi na ulicach.

Jednoczesnie jednak nie uwazam, ze powinnismy wracac do zlota. Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki. Wszyscy zdajemy sobie sprawe, ze powrot do zlota, ktorego podaz jest zupelnie nieelastyczna, prowadzi do deflacji. W tej chwili spieracie sie do jakiego stopnia taka deflacja jest szkodliwa co samo w sobie nawet jest ciekawe, ale mam wrazenie, ze powtarzamy ciagle te same argumenty tak wiec watpie bysmy doszli do czegos nowego.

Mnie natomiast od pewnego czasu (wlasciwie od tego topiku

forum.gazeta.pl/forum/w,17007,139310828,139310828,Po_co_zbiera_sie_podatki_.html

) chodzi po glowie inna idea. Zalozmy ze odchodzimy od FIAT, ale zamiast na zlocie indeksujemy pieniadz na energii elektrycznej. Wprowadzamy np jednostke pieniezna 1 kWh i zapewniamy pelna wymienialnosc na odpowiednik w energii elektrycznej. Z jednej strony masz pieniadz, ktory dostosowuje sie sam do zmian demograficznych i gospodarczych, z drugiej strony nie moze zostac dodrukowany bez zwiekszenia rzeczywistej produkcji. Elektrycznosc jest powszechnie akceptowalna, moze sluzyc jako miernik wartosci innych dobr, mozna sia nia wymieniac na arenie miedzynarodowej. Jedyna funkcja pieniadza, nad ktora sie jeszcze sie zastanawiam to gromadzenie oszczednosci, bo jednak przechowywanie energii sporo kosztuje. Ale z drugiej strony, przechowywanie zlota tez kosztuje, a kto chce zawsze moglby gromadzic np. udzialy w pretach uranowych.



www.e-subversion.eu