Volt uznany za samochód roku… (sic!)

Widać, wszyscy grają do jednej bramki skoro Volt/Ampera został okrzyknięty samochodem roku! Zatem wszystkie ręcę na pokład! Teraz bez jaj – sądzę, że i słusznie. To naprawdę udana konstrukcja i do pewnego stopnia przełomowa. Z dwóch powodów: po pierwsze, jest to pierwszy „rodzinny/sedanowy” wóz elektryczny czy hybrydowy, który w miarę dobrze wygląda, a nie jak dotąd, jak jego poprzednicy, niczym melex na sterydach; po drugie, jego specyfikacja techniczna i parametry rzeczywiście znacznie – tzn. odczuwalnie dla kierowcy, a nie „folderowo” – zwiększając zasięg jazdy na akumulatorach. Na typową jazdę po mieście, do pracy czy marketu, starczy. Problem w tym, że nawet tak „upowszechnione” i wyważone cenowo novum jak Volt/Ampera, jest chyba jednak dla wielu amer. konsumentów zbyt mało sexy. Ponieważ obecnie ani marka dobrze się nie kojarzy, ani hybrydy/elektro nie są już trendy. Po fali popkulturowych szyderstw z Toyoty Prius. Konsumenci uważają, że Volt jest za drogi jak na tę markę – Forda – oraz niszę klasową. Chyba lepiej byłoby, jakby uderzono autem z klasy premium, np. Cadillaciem czy Lincolnem…

moto.pl/MotoPL/1,88571,11288048,Opel_Ampera_Samochodem_Roku_2012.html

PS. Tożsamo w Europie. Opel to marka kojarzona – bo i tak jest w rzeczywistości – z klasą niższą czy średnią. Pomimo „popularności” Passata czy niedawnej „mody” na Insignię.