najpierw wladza nie dopuszcza partii opozycyjnej do startu w wyborach, pozniej parlament momentalniwe wykresla z kodeksu karanie za przestepstwo krauzego i prezydent to przyklepuje choc odebrania finansowania partii z naszych pieniedzy do tej pory nie zrealizowano a teraz smierc z rak nieznanych sprawcow za rapowanie o bledach tuska i komora.

czas pokazac ze Polacy potrafia sie obronic.

www.finanzen.net/nachricht/etf/Vermoegensverwalter-Kolumne-Investieren-am-japanischen-Aktienmarkt-Ja-aber-2312489

Od pażdziernika 2012 indeks giełdy tokijskiej wzrósł o 35%. Głównym powodem była przeprowadzona po cichu dewaluacja yena.

Na krótka metę sytuacja w Japonii polepsza się. Wydatki konsumpcyjne mierzone w agregatach miesięcznych wzrastają od stycznia średnio o 1,9 % miesięcznie, co jest najwyższym wskażnikiem od kilkunastu lat.

Wzrasta produkcja przemysłowa stymulowana deprecjacją yena.

Niemcy inwestują obecnie w japońskie firmy w wehikule ETF’ów [exchange traded fonds]:

iShares MSCI Japan EUR Hedged WKNA1H53P notowanym także we FRA/MAIN.

W dłuższym okresie czasu zbierają się jak ciemne chmury liczne ryzyka inwestycyjne:

-wzrost inflacji, a co za tym idzie wzrost średniej stopy referencyjnej Banku Centralnego Japonii.

-wysokie stopy procentowe jako konsekwencja przeprowadzonej deprecjacji zagrożą wypłacalności japońskich obligacji Skarbu Państwa, obecnie te obligacje były i są oprocentowane

na 1% rocznie i to od dziesiątek lat.

-dług Japonii na początku 2013 wzrósł obecnie do 230 % PKB, zaś regularny notowany ostatnio i kilka lat pod rząd deficyt budżetowy stale oscyluje niezmiennie wokół 10%, rok po roku i średniorocznie pod rząd.

-rząd japoński zarabiał do tej pory na takiej sprzedaży swoich obligacji skarbowych bowiem płacąc corocznie 1% – przy deflacji także 1%, zysk na transakcji oznaczał bezprocentową sprzedaż własnych obligacji skarbowych.

-powyższe wnioski prowadzą do konkluzji, iż Japonia – nie jest na dziś w żadnym wypadku miejscem dla długookresowych inwestycji kapitałowych. a jedynie ziemią do czynienia domieszek wzmożonej rentowności we własnym portfelu ETF’ów czy też portfelu bezpośrednio akcji –

portfelach składających się z najbardziej rentownych tamtejszych przedsiębiorstw czy też holdingów bądż konglomeratów – oczywiście jako wyłącznie inwestycja krótkookresowa.

O ile się orientuję, to Chiny i inni nie chcą kupować UST. I to od dłuższego czasu. Co najwyżej muszą. Głównym, a właściwie powoli samotnym, kupcem jest FED, w taki czy inny sposób.

Szkoda mamy, bo rozumiem, że nie spekuluje. Ja bym swoją namawiał na złoto. Nie gorsze od dolara nigdy. Za to teraz, w średnim terminie, może być lepsze, w sposób, delikatnie pisząc, znaczący.



Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.

www.theintelligence.de/index.php/wirtschaft/finanzen/4903-bankster-nach-goldman-sachs-nun-jp-morgan.html

Rok 2013 – rok wielu setek zupełnie nowych, wszczętych przez okradzionych – bankowych wewnątrzamerykańskich i europejskich procesów – wytoczonych bankom amerykańskim za wprowadzenie w błąd inwestorów i okłamanie w n.p. przy składanych listach zastawnych banków europejskichsłynych[„Pfandsbriefs”] o pierszwszorzędności US papierów i funduszy inwestycyjnych czy też ETF hipotek amerykańskich ,które były tyle warte co brudny śnieg w czasie obrzydliwych zimowych roztopów.

działa artyleryjskiego ciężkiego ostrzału przesuwają się powoli z podanego niemu w ub.r. Goldman Sachs i zbankrutowanego w 2008 Lehman Brothers na ostatnią enklawę „banksteryzmu” w USA, z Blythe MASTERS na czele, jako tamtejszych szefową departamentu commodities :

JP MORGAN

cwanie smile

ale gdyby ktos w roku 2005 powiedział wam że się dodrukuje raz tyle dolarów, za drugim razem kolejne tyle, a że obecnie będzie się drukować tyle ile się zaczyna

to co by każdy powiedział?

ze najpóźniej w 2010 będzie hiperinflacja a tego drukowania z roku obecnego 2012 to już dolar nie dożyje

tyle że dożył

a hiperinflacji nie widać…

inne spojrzenie

złota jest ileś tam

a gdyby tak zsumowac ilośc dolarów, a następnie odjąc od tej ilości dolarów zobowiązania, a więc długi z odsetkami, czy czasem nie okaże się ze dolarów jest mniej niz zero?

bo jeśli tak to oznacza że złoto jest mocno przewartościowane, że 100 ton złota nie jest warte 1 dolara smile

Nie widzę w tym niczego złego, mnie zaproszenie przez prezydenta RP w niczym nie przeszkadza, ani niczym nie uwłacza, a że z zaproszenia nie skorzystam to już inna sprawa.

W sprawie wejscia do UE Cypr sie opieral, wiec referendum prowadzono do skutku, az powiedza tak. To tak jakby robic wybory na prezydenta tak dlugo, az kandydat A pokona kandydata B. W koncu narod sie wk..i i zaglosuje jak ima kaza.

Przeciez jesli sie robi referendum w jkiejs sprawie i wynik jest negatywny, to powinien byc koniec bajki i szlus. Po herbacie. Mozna z gory zapowiedziec ze np. za lat 10 bedzie dogrywka i jesli bedzie znow NIE, to dalszych referenum nie bedzie.

Narod nie chce jurkow, ale waadza chce. To siem narodowi wlozy jaja w imadlo i dokreci srube, az sie zgodzi. Proste.



DISCLOSURE: Moj post w zaden sposob nie nawoluje do stosowania przemocy wobec slabszych, ulomnych na umysle i ciele ani zadnych mniejszosci narodowych oraz wyraza wylacznie moja prywatna opinie.

> 5 postów i wszystkie w tonie „a u was murzynów biją”

Nic innego im nie pozostaje wobec faktów.

Linkowany artykuł jest mocny. Na szczęście większość uczestników tamtych zdarzeń żyje i może powiedzieć, jak było naprawdę. Jednak z upływem czasu kombatantów będzie przybywać (tak przynajmniej było z kombatantami II wojny). Za kilkanaście lat Prawdziwi Polacy czcić będą Adam Hofmana, który jako niemowlę szmuglował samizdaty w pieluchach smile W każdym razie dziękuję za linka.

… pozostawiając młodą żonę (w ciąży lub chyba już z dzieckiem) samą sobie. Ze świadomością, że mogą do niej przyjść milicjanci i tajniacy i poznęcać się nad panią Małgorzatą. Olał to, wolał się zachlać przed spodziewanym zatrzymaniem, internowaniem. Do którego jednak – UWAGA – nie doszło…

Tuska, tak jak i Jarosława Kaczyńskiego, nie internowano. Za to internowano Lecha Kaczyńskiego, ponieważ był liczącym się członkiem i działaczem Solidarności.

Dorotko, po co ta marna propaganda rodem z Czerskiej?

wpolityce.pl/artykuly/42624-co-robil-tusk-13-grudnia-1981-pil-wodke-z-kolegami-internowany-nie-byl

niezalezna.pl/35953-tusk-nie-byl-internowany

PS. Jutro będzie o tym artykuł w GPC.

Ależ oczywiście masz rację, tyle że oficjalnie to niby Boluś.

Takie płatne Bolusie w 1980roku żądali emerytur w wieku lat 50 , powyżek dla wszystkich po 2tys netto kiedy srednia wynosiła ponad 6tys netto.

Dziś jak twierdzi solidarność juz 50% pracuje na umawach śmieciowych a tam nawet minimalna 1098zł netto nie obowiązuje, miliony tyrają za 600-1300zł i nie po 8 ale po 12-16 godzin w swiątek piątej czy niedziela.

Emerytur wiekszość nie dostanie: bo raz nie dożyja, dwa nigdy nie uzbierają lat , trzy za kilka lat pewnie podwyższa do 75lat.

pl.wikipedia.org/wiki/21_postulat%C3%B3w_MKS

Bzdury. Bzdury, że Wałęsa to wypił. Ja mogę uwierzyć, że w czasie 11 miesięcy internowania na Wałęsę „rozchodowano” alkohol w ilości jak w raporcie, czyli: „spirytus – 2 but., wódka – 289 but., wino – 158 but., winiak i koniak – 59 but., szampan – 238 but., piwo – 1115 but.”. Bo w papierach wszystko się musiało zgadzać.

A kto pił? Klawisze pili i komendant pił, i zastępca komendanta, i goście komendanta, i klawisz ze szwagrem, i szwagierka klawisza. I pewnie sam Wałęsa też coś tam dostał i wypił, czemu nie? W końcu takie czasy były, wszyscy pili. No bo kto nie pije, ten kabluje, nie?

Ale nie sądzę, żeby mu za dużo dali. Kto by wódkę marnował? Jak wystarczyło wpisać do raportu, że Wałęsa wychlał skrzynkę gorzały, żeby tę skrzynkę można było z kolegami ze zmiany podzielić. Taki Wałęsa pod kluczem to był skarb dla klawiszy – źródło darmowej gorzały, żarcia i wielu innych fantów.

Że nasz budżet przeznacza tylko 19% na szeroko pojęty socjal (służba zdrowia, emerytury, renty, zasiłki, szkolenia bezrobotnych…) przy unijnej średniej 30%. Za nami tylko Rumuni.

Mało to od platfusów słyszymy, jakie to obciążenie dla budżetu? Aż trzeba było wprowadzać obowiązek pracy do końca życia. Najdłuższy w Unii.

Polska platfusów ma za to 6000 prokuratorów, Niemcy 5000, Austria 300. I 10500 parafii. O makabrze biurokracji partyjnej nawet nie wspomnę.

feelek napisał:

> remik.bz napisał:

> nie wybaczę przekrętów z autostradami

> przykład, pls.

> choć jeden przekręt z autostradami

> bo chyba nie to jest przekrętem że zbudowano ich już blisko 2000 km?

Jaja se robisz z ludzi, którzy zostali bez pieniędzy za swoja pracę , czesto bez pracy i z komornikiem na karku.

Ale najwazniejsze , że jest autostrada zbudowana na krzywdzie podwykonawców , ich rodzin, ich pracowników.

Rzeczywiście powód do dumy-chyba tylko zwolenników przekrętów jako drogi do sukcesu.

Ty naprawdę nie wstydzisz się takich autostrad?

Decyzją radnych Rady Miejskiej w Mielcu, od 1 stycznia 2013 roku wprowadzona została roczna opłata za psa. Mieszkańcy Mielca mogą jednak uniknąć tej opłaty w prosty sposób. Wystarczy bezpłatnie zaczipować swojego pupila w gabinecie weterynaryjnym, z którym władze Mielca właśnie podpisały umowę o współpracy.

„Media zgodnie przemilczają to, co się stało wczoraj. Przejrzałem sobie rano tzw. wiodące portale i okazuje się, że informacja o wczorajszym posiedzeniu jest gdzieś na dole albo w ogóle zniknęła. Prokuratorzy nie mają powodów, aby czuć presji opinii publicznej. Zadzwonił do mnie pewien znajomy prokurator i powiedział, że jest mu wstyd za środowisko w którym pracuje. Odpowiedziałem, żeby się nie martwił, bo jestem dziennikarzem.” – mówi w wywiadzie Cezary Gmyz

naszeblogi.pl/34662-wstajesz-i-wiesz-brak-trotylu-kaczynski-i-kaczmarek

Masz całkowitą rację! Już mnie całkiem pogięło od obserwowania tego co się dzieje na polskiej scenie polity… ups… cyrkowej!

Moje osobiste zderzenia z polityką zaczęły się w marcu 1968 roku – ledwie rozpocząłem studia a już je zakończyłem w „kamaszach”. Byłem młody i energiczny – chciałem zmian na lepsze…

W grudniu 1970 roku miałem swoją ścieżkę zdrowia – na szczęście po dwóch tygodniach mogłem wrócić do pracy. Mam swój ogląd tego co wówczas się dokonało ale i tego co zostało zaprzepaszczone.

Grudzień 1981 nie ekscytował mnie szczególnie – miałem żonę w ostatnim miesiącu ciąży i dwójkę dzieci już narodzonych. Musiałem zrobić wszystko aby im zagwarantować codzienną porcję pokarmu. Jaki on był sama wiesz! Masło na książeczkę zdrowia dziecka, ocet na półkach a za mięsem kolejki stały po dwa dni. Nie mogłem sobie na to pozwolić. Jedyny mój wówczas „bohaterski czyn” to przewiezienie ze wsi (od wuja mojego kolegi) połówki świniaka, poszatkowanego aby w szmacianych siatkach się mieścił, autobusem pod okiem uzbrojonego wojska na rogatkach miasta – „czujnie” sprawdzającego pasażerów. Na szczęście bardziej ich interesowały dokumenty niż moje siatki…

I wiesz co? Jakoś tak się złożyło, że serdecznie dziękowałem żołnierzom z posterunku przy koksowniku za to, że w środku nocy (policyjnej) odwieźli mnie z rodzącą żoną do szpitala i czekali aby odwieźć mnie do domu. Byli naprawdę mili, choć w pierwszym momencie gdy do nich biegłem stali z bronią gotową do strzału.

Kilka dni później, kiedy rankiem dymałem na piechotkę do pracy – jeden z nich zatrzymał mnie z pytaniem co się urodziło. Takim zwykłym, ludzkim pytaniem.

A czy generała wsadzać do pierdla niech osądzi sąd i historia. Ja mam mu jedynie za złe przyłączenie się do czystek 1968 roku. Kilku moich dobrych znajomych musiało niestety opuścić Polskę. Do dziś nie wiem czy byli żydami – z jednym z nich przystępowałem do pierwszej komunii…



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html