www.finanzen.net/nachricht/etf/Vermoegensverwalter-Kolumne-Investieren-am-japanischen-Aktienmarkt-Ja-aber-2312489

Od pażdziernika 2012 indeks giełdy tokijskiej wzrósł o 35%. Głównym powodem była przeprowadzona po cichu dewaluacja yena.

Na krótka metę sytuacja w Japonii polepsza się. Wydatki konsumpcyjne mierzone w agregatach miesięcznych wzrastają od stycznia średnio o 1,9 % miesięcznie, co jest najwyższym wskażnikiem od kilkunastu lat.

Wzrasta produkcja przemysłowa stymulowana deprecjacją yena.

Niemcy inwestują obecnie w japońskie firmy w wehikule ETF’ów [exchange traded fonds]:

iShares MSCI Japan EUR Hedged WKNA1H53P notowanym także we FRA/MAIN.

W dłuższym okresie czasu zbierają się jak ciemne chmury liczne ryzyka inwestycyjne:

-wzrost inflacji, a co za tym idzie wzrost średniej stopy referencyjnej Banku Centralnego Japonii.

-wysokie stopy procentowe jako konsekwencja przeprowadzonej deprecjacji zagrożą wypłacalności japońskich obligacji Skarbu Państwa, obecnie te obligacje były i są oprocentowane

na 1% rocznie i to od dziesiątek lat.

-dług Japonii na początku 2013 wzrósł obecnie do 230 % PKB, zaś regularny notowany ostatnio i kilka lat pod rząd deficyt budżetowy stale oscyluje niezmiennie wokół 10%, rok po roku i średniorocznie pod rząd.

-rząd japoński zarabiał do tej pory na takiej sprzedaży swoich obligacji skarbowych bowiem płacąc corocznie 1% – przy deflacji także 1%, zysk na transakcji oznaczał bezprocentową sprzedaż własnych obligacji skarbowych.

-powyższe wnioski prowadzą do konkluzji, iż Japonia – nie jest na dziś w żadnym wypadku miejscem dla długookresowych inwestycji kapitałowych. a jedynie ziemią do czynienia domieszek wzmożonej rentowności we własnym portfelu ETF’ów czy też portfelu bezpośrednio akcji –

portfelach składających się z najbardziej rentownych tamtejszych przedsiębiorstw czy też holdingów bądż konglomeratów – oczywiście jako wyłącznie inwestycja krótkookresowa.

Umacnianie i walka o pokój, kosztuje, jak wiadomo. I to sporo. A wpływy do kasy maleją.

Już 85 mld/m-c w USA. Według ostrożnych szacunków. Preteksty coraz bardziej idiotyczne.

Drukowanie przyśpiesza.

Coś, co jeszcze niedawno było karane głową, a przynajmniej ciężkim więzieniem. Teraz jest sprzedawane jako zbawcze, rozumne, wykalkulowane przez natęższe umysły w ciężkiej trosce o dobro społeczeństwa. Rozumiem, że karane jest dalej. Bo jest niezmiernie istotne kto drukuje i kto odnosi z tego drukowania korzyści. Umacniają się waluty, co do których są podejrzenia, że nie są drukowane w wystarczającycm tempie. I oczywiście trwa nagonka na złoto, że będzie spadać dalej. Bo to, bo tamto. Argumenty nawet bardziej idiotyczne niż te preteksty.

I co? I działa jak na razie. Bo przecież ludzie są głupi i można im wmówić absolutnie wszystko.

Byleby to robić wystarczająco konsekwentnie, masowo, długo i z karabinem w garści.

Nawet to, że im więcej się dodrukuje pieniędzy to tym mniejsze będą ceny. Litościwie nie podaje się przy tym, ceny czego właściwie, będą mniejsze. A ceny czego poszybują w kosmos.

Po co ludzi stresować? Oni tego nie lubią. Kasandra nigdy nie była popularna.

W końcu pieniądz powstał w ludzkich umysłach i tylko dzięki nim może istnieć.

Trzeba więc sterować tymi umysłami by odpowiednio kształtować system finansowy.

Można więc zadekretować, że kawałek zadrukowanego papierka ma taką samą wartość jak 10 gr. złota w monecie? Oczywiście, że można. Byleby tylko faktycznie można je było wymieniać. Na początku oczywiście można. Ale jakoś tak bardziej w jedną stronę. A potem papierki się dodrukowywuje a złota się nie da. No kurna, umysłami sterować łatwo. Rzeczywistością trudniej.

I nigdy nie jest tak, że wszyscy ludzie są głupi. Szybko więc, złota moneta znika z rynku, jeśli nie można jej dostać w banku za papierek. Ba. Znikają i niklowe i miedziane nawet. I to nie tylko z powodu ludzi, którzy mają troszkę wiecej oleju w głowie. Znikają z powodu ich wycofywania przez emitenta. Który nagle zaczyna gromkim głosem sprzedawać w mediach łzawe historyjki o tym, ile to by można zaoszczędzić kasy gdyby tylko wycofać, niewygodny przecież i kosztowny bilon. Ile głodnych można by nakarmić, bełkoczą. I publika to łyka.

Zawsze tak jest w przypadku radosnego drukowania. Kończy się zawsze zniknięciem drukowanej waluty. Łaskawie wymienianej na nową po kursie zwykle 1000000:1. Ilość zer dowolna.

I zabawę można zacząć od początku. Oczywiście od solennych zapewnień, że teraz już się to nie powtórzy.

Czy teraz jest inaczej? A niby z jakich to powodów?

Oczywiście, że nie jest inaczej. Jest dokładnie tak samo jak zawsze było.

Z tą różnicą, że teraz drukują wszyscy. Jeśli nie z powodu braku kasy jak USA, to z powodu tego, że drukuje USA i inni. I nie można sobie pozwolić na luksus umacniającej się w szybkim tempie waluty. Ani z powodów ekonomicznych ani politycznych.

A jaki jest jedyny pieniądz, który może sobie pozwolić na luksus dowolnie wielkiego umocnienia?

Tak! Oczywiście! To złoto. Wygrałeś wycieczkę dla dwóch osób na koniec świata finansów. Fiatem. Termin proszę zarezerwować co najmniej z 2-tygodniowym wyprzedzeniem.

Uwaga! Karty płatnicze i waluty mogą nie działać! Proszę wziąść ze sobą gotówkę. Tą prawdziwą.

Basel III przywraca złoto do roli pieniądza. W systemach bankowych.

W żarze wojen walutowych, w popiołach systmów fiat, złoto wraca na należne mu miejsce.

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach, nie oczekuje, że gdzieś tak w 2015 r. USA zacznie zmniejszać swoje długi. A wraz z nim i inni. Bo i takie abstrakcje czytałem na ZeroHedge niedawno. Poważni ludzie takie głupoty wypisują. Przycinek ma rację. To już co najwyżej średni termin.

Bo pieniądz to środek wymiany. I ten środek musi mieć cechę zachowywania wartości w czasie. W przeciwnym razie to nie jest pieniądz. A przynajmniej nie międzynarodowy. Obecne pieniądze fiat tą cechę tracą w szybkim tempie i będą tracić coraz szybciej w przewidywanej przyszłości. I tylko złoto ją ma i będzie miało w przewidywanej przyszłości.

No chyba, że pojawi się jeden hegemon a wszystkie państwa zostaną sprowadzone do roli kolonii. Czyli operacja umacniania demokracji i pokoju zakończy się pełnym sukcesem.

Ale wtedy pieniądz nie będzie już potrzebny. Przynajmniej ten prawdziwy. W końcu taki był jeden z celów komunizmu. Zupełny kretynizm zresztą. Ale ludzie nie takie bzdury biorą za, nomen omen, dobrą monetę.



Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.

przykro mi ale nie zrozumiałeś. mówiłem o złocie w posiadaniu banku centralnego a nie złota w sejfie prezesa banku w Cuyahoga. Chaveza złoto w londynie jest warte krocie w Caracas to samo złoto nie ma wartości gdyż dla centralnego banku wenezueli stało się bezużyteczne.

nikt nie pozyczy wenezueli złamanego grosza pod zastaw tego złota.

innymi moje złoto w twoim sejfie jest wartościowe a w moim bezuzyteczne i bezwartościowe.



Zapraszam na forum Amerykański pasjans

Przycinku, Damianie, przeczytalem Wasza dyskusje z zapartym tchem i zachwytem. Nie chce Wam za bardzo slodzic, ale za to chcialbym wtracic moje trzy grosze, mam nadzieje, ze sie nie obrazicie.

Po przemysleniu Waszych argumentow, sprawy widze nastepujaco:

1) W kwestii kreacji pieniadza przez dowolny system pozyczek – jestem z Przycinkiem. W sensie funkcjonalnym – kazdy weksel (zobowiazanie dluzne) moze byc uwazany za walute. Moze to byc weksel banku centralnego, banku, lub nawet glupiego Jasia. Wspolczesny system bankowy Przycinka i austriacki system lokat Damkona dzialaja tak samo – kreuja zobwiazania dluzne, ktore pelnia role pieniadza (ogolnionego do M1,2,3,4, ktorego nie mozna mylic z gotowka). Kazdy system gospodarczy umozliwiajacy kredyt (chocby na bazie umowy o lokacie) implikuje kreacje pieniadza (dluzszego, niz gotowka!). Mozna tu, jedynie, walczyc za pomoca terminologii, twierdzac, ze weksel glupiego Jasia i umowa z bankiem komercyjnym – to nie jest pieniadz, a pieniadzem jest tylko gotowka i to, co gwarantuje bank centralny. Takie ograniczenie znaczenia pojecia pieniadza, jednak, dla mnie nie ma sensu, bo role uniwersalnego srodka wymiany w gospodarce, sila potrzeby, zawsze przejma wiarygodne weksle. Tak wiec, moim zdaniem, interpretacja szkoly austriackiej, jako szkoly nie dopuszczajace kreacji pieniadza przez kredyt – jest bledna. Bledna w sensie naturalnej definicji pieniadza, jako zobowiazania o uniwersalnej (na danym rynku) wartosci.

2) Poniewaz uwazam, ze to Przycinek ma racje w kwestii mozliwosci kreacji pieniadza w dowolnym systemie monetarnym z kredytem, takze w systemie monetarnym szkoly austriackiej, to poszukuje kluczowych roznic miedzy Keynesem a Misesem / von Haykiem w innym miejscu, niz Wy.

Keynes zaleca przerzucenie ryzyka zarzadzania pieniadzem – na panstwo. W sytuacji ryzyka skurczu deflacyjnego – Keynes kaze drukowac (centralnie obnizac cene pieniadza, by rozladowac napiecia deflacyjne). Takie dzialanie powoduje, ze przy kryzysie – ilosc upadlosci (zwlaszcza bankow) jest relatywnie niewielka. Bledne decyzje podmiotow, bioracych i dajacych kredyty, nie sa karane z cala moca, sa amortyzowane przez cala zbiorowosc (panstwo, bank centralny).

Austriacy – zalecaja, raczej, mozliwie najbardziej lokalne rozliczenie kredytow / dlugow. Lokalnosc – zamiast centralizacji gwarancji. Akceptacje permanentnej obecnosci ryzyka korekty monetarnej, niewyplacalnosci, nieustanna kontrole pozycji bankow komercyjnych, w miejsce mega ubezpieczenia systemu bankowego, jakie oferuje bank centralny.

Tutaj – jest mi blizej do Damkona. Uwazam, za Austriakami, ze obnizenie ryzyka kredytowego przez panstwo (bank centralny) przez polityke Keynesa – pozwala rozladowac lokalne skurcze kredytowe przez transfer ryzyka na wyzszy (panstwowy poziom) ale prowadzi do utrwalenia i poglebienia deformacji gospodarki i zlej alokacji zasobow. Co wiecej, prowadzi to rowniez do akumulacji problemow, bo zamiast ich rozwiazywania, korekt, mamy zdrukowywanie.

Prawde powiedziawszy, w dyskusji Przycinka – Damkona o druku, kwestia podzialu ryzyka wydaje mi sie jedynym istotnym punktem spornym (roznice w definicjach uwazam za malo znaczace).

Reasumujac – uwazam, ze Przycinek ma racje, twierdzac, ze nie ma dobrej gospodarki bez umow lokat / kredytu, ze kazdy normalny (w tym austriacki) system monetarny umozliwia kreacje pieniadza (choc nie gotowki!), natomiast Damkon ma racje podnoszac problemy wynikajace z centralizacji / przejecia ryzyka sektora bankowego przez banki centralne.

radiomaryjna i pisowska mentalność, mechanizmy władzy na prowincji skupione jak w soczewce!

„Znamy historię „krzyża smoleńskiego” sprzed Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, ale „obrońcy krzyża” z Warszawy znaleźli swoich godnych naśladowców setki kilometrów na południe kraju, w malowniczym Bieczu […]. To tutaj doszło do kolejnej batalii o krzyż – w której dwóch braci bliźniaków Edwarda i Tadeusza Przepiórów z „wioskowych dziwaków” w ciągu kilkunastu dni stało się miejscowymi liderami Radia Maryja zapraszanymi przez miejscowych PiS-owskich notablów i okoliczne plebanie.[…]

Edward i Tadeusz od zawsze chcieli być po „jasnej stronie mocy”. Przez wiele lat paradowali z plakietkami „Solidarności” lub – na wzór prezydenta Wałęsy – z Matką Boską w klapach. I biada temu, kto wszedł im w drogę w jakikolwiek sposób – wystarczyło się tylko uśmiechnąć na tą „maskaradę”, a już składali doniesienie na policję lub do sądu o znieważenie. Miejscowi dobrze wiedzieli, że bracia w żadnym związku zawodowym nie byli, gdyż nigdy nie pracowali zawodowo – od „zawsze” byli na rentach zdrowotnych. […]

Przepiórowie właśnie obchodzili pięćdziesiąte urodziny, więc postanowili je godnie uczcić. Zaciągnęli w banku kredyt i obiecali sfinansować uroczystą mszę w swojej intencji. W jej trakcie siedzieli obok ołtarza na tronach obitych czerwonym suknem i w czasie liturgii śpiewał im specjalnie sprowadzony na tą okazję chór z Poznania. Oczywiście wszystko nagrywały kamery telewizji Trwam. Wydawało się, że to apogeum ich pozycji w parafii. Że już nic i nikt nie może im zagrozić, tym bardziej że „dwór” wyraźnie poczuł do nich respekt, a politycy PiS-u zapewniali wszelką pomoc i ochronę. Nawet na sierpniowe święto „Cudu nad Wisłą”, które zbiegło się z dożynkami, przybyli w uniformach przypominających mundury, chociaż tylko jeden z nich służył w wojsku i to w Ludowym Wojsku Polskim… […]

Nie znając całego kontekstu tej historii; czytając jedynie artykuły z lokalnych gazet na temat hucpy z krzyżem na wieży ratuszowej w Bieczu, można stwierdzić, że to historia, jakich wiele na polskiej prowincji. Ot, dwóch słabo wykształconych, prostych, starych kawalerów, być może z problemami psychicznymi – „podkarpackich Kononowiczów” – uwierzyło w swoją wyjątkowość, siłę i znaczenie w lokalnej społeczności i zaczęło wojnę z „gminnym układem”. A że byli nieznośni i uciążliwi, ludzie woleli schodzić im z drogi, śmiejąc się za plecami… Jednak trzeba pamiętać, że mieli oni znacznie „potężniejszych” i poważniejszych protektorów. Byli częstymi gośćmi posłów, senatorów i radnych PiS z Podkarpacia, podkreślali przez cały czas, że są liderami Radia Maryja w gminie, a miejscowy Kościół przyzwalał na ich ekstrawagancje. Dzisiaj, leczeni psychiatrycznie, znajdują się w Domu Pomocy Społecznej w Szczyrzycu pod Limanową. Czy któryś z ich niedawnych „mentorów” wie, co się z nimi dzieje?”

www.krytykapolityczna.pl/Opinie/BohajedynBraciaTaozBiecza/menuid-1.html



Thirty years ago we had Steve Jobs, Johnny Cash and Bob Hope. Now we have no jobs, no cash and no hope.

Podaj konkretne przykłady wchodzenia klerowi w tyłek przez Platformę!

W swoim pijanym widzie nie zauważasz, że PO jako jedyna od czasów Gierka (który dla kasy z Banku Watykańskiego zaczął mariaż z Kk) mówi zachłanności kleru stop? I robi to dyskretnie i skutecznie od początku pierwszej kadencji!



kaczka, jak to kaczka



Lubię lody!

„Tutaj tak, ale to nie ja to pismo pisalem, tylko ktos z banku, na pewno za zgoda zarzadu.”

Ja nie jestem pewny. W bankach takie sprawy ida automatem. Sa do tego procedury wewnetrzne. I np. u nas jak ida duze przelewy, albo wyplaty/wplaty gotowkowe to banki maja dobudowany system raportowania do wladz. Nie wiem dokladnie gdzie to idzie, ale chyba nawet bezposrednio do bazy danych w FBI. Pracownicy w bankach strasznie nie lubia duzych wplat/wyplat – narzekaja na to – poniewaz maja wiecej roboty. Jak wplacasz pare tysiecy, to nic sie nie dzieje, ale jak wplacasz wiecej jak dyche, to trwa to prawie pol godziny, bo tyle trwa wypelnianie rubryk w komputerze. Ale nie da sie tego ominac, bo tak juz jest. I stoisz w banku jak cep – pomimo tego, ze sa osobne stanowiska dla obslugi firm. Z reguly firmy unikaja transakcji gotowkowych – ale sa takie sytuacje, ze sie nie da tego uniknac. Dlatego pelno firm ma jednak takie wplaty i dziwne transakcje, a oni musza pisac te raporty – choc to sa wszystko uczciwe transakcje. I potem wladza ma z tym problem, bo trudno im jest wylapac przetepstwa w takim obszernym materiale.

Podejrzewam, ze u was jest tak samo – przy podejrzeniu nielegalnej aktywnosci idzie zawiadomienie do takiego departamentu i oni automatem produkuja pisma. Dlatego przy tym nie mysla – i wysylaja brednie – tak jak w tym przypadku. Mozliwe, ze ABW dostaje takich zawiadomien tysiace i sa przeladowani. W kazdym banku masz konta tysiecy firm i zwykle leca wplaty i wyplaty czasem po kilkadziesiat milionow zlotych tygodniowo. Masz i gotowke i przelewy i polap sie w tym. To jak na takim pismie napisali, ze tam jest wyplata na niecale 2 miliony, to nikomu nie przyszlo do glowy – ze to moze byc lacznie oszustwo na kilkaset milionow. I tu sie pojawia pytanie – dlaczego bank tak spiepszyl to zawiadomienie?

To jest kolejna przyczyna, dla ktorej ja bym na ten bank popatrzyl dokladniej. Moze oni to celowo zrobili? Moze tam sie cos dzieje w tym banku – moze ktos chcial sprawe ujawnic, a ktos inny tuszowal? Moze to pismo poszlo specjalnie w takiej formie? Dali jakiemus idiocie do napisania i potem zatwierdzili ustnie?

Zastanow sie – ABW w momencie, kiedy dostali to pismo – to musieliby byc naprawde obdarzeni wielka doza dobrej woli, aby temu nadac bieg z kopyta. Przeciez jeszcze wtedy nie bylo afery, nie? Czy juz byla? Kiedy to sie wlasciwie zaczelo jawnie sypac?

Dlatego ja sie nie moge z toba zgodzic, ze „a fakt, ze napisali do ABW oznacza, ze wyczerpali wszelkie inne, legalne sposoby eliminowania ewidentnego oszusta.”

Nie jestem przekonany. Mnie sie to wszystko nie podoba – cala ta sprawa smierdzi na mile.

Zaden prawnik nie zatwierdzilby takiej korespondencji. To jest POZOROWANIE czynnosci prawnych. Pomysl o tym tak – gdybys TY byl w takim banku i chcial na pewno doprowadzic wreszcie do tego, zeby wladza sie tym zajela – to napisalbys pismo z cross referencja do prokuratury i ABW. To jest jedyna rozsadna rzecz, jaka mozna zrobic, aby miec na 100% kryta dupe. A oni tego NIE ZROBILI. OK?

Ja nie przyjmuje do wiadomosci argumentacji, ze bank zawiadamial prokurature, poniewaz nie przedstawiles dowodow. Zatem bank NIE zawiadomil prokuratury.

„Zdajesz sie nie rozumiec tego, sprawa ciagnela sie latami, oszustwo bylo dla finansistow ewidentne, a fakt, ze napisali do ABW oznacza, ze wyczerpali wszelkie inne, legalne sposoby eliminowania ewidentnego oszusta. W szczegolnosci, sady, prokuratura i skarbowka arbitralnie odmawialy scigania ewidentnego oszusta.”

Przyznaje, ze nie sledzilem wiadomosci na ten temat – zatem faktycznie nie wiem, ze prokuratura zajmowala sie tym wczesniej. W tej sytuacji nie wiem, czy bank powinien nadal zawiadamiac ABW. Mysle, ze powinien posylac pisma do prokuratury regularnie. Gdyby bank mial podkladke, ze wyslal np. 5 zawiadomien, a prokuratura nic – to wtedy moglibysmy przynajmiej pozegnac Seremeta. A tak, to jest klops, bo nikt nie jest za to odpowiedzialny – popatrz – ABW nie jest za to odpowiedzialne – oni zawiadomili plemiela i sa czysci. A Tusku jest nie do ruszenia – jak slusznie napisal kiedys Szczurek-Polny – to byla bardzo dobra opinia.

Jakby na to nie popatrzec – to bank jest w solidnych klopotach. To byl wielki blad nie zawiadamiac prokuratury. Ani policji. Spoleczenstow tez na tym traci, bo raz ze forse im swisneli – to nikt za to jeszcze nie beknal. I wyglada na to – ze nikt nie beknie. (Oprocz P.)

Sluchaj, co my bedziemu tutaj piepszyc – w tym panstwie macie rozklad spoleczny na wszystkich frontach – cala wladza sie sypie – nie ma nadzoru nad niczym – nawet autostrad nie potraficie wyegzekwowac ani forsy dla podwykonawcow. To panstwo lezy – Polska lezy – okradaja was i morduja, a spoleczenstwo jest tak glupie, ze sa ludzie, ktorym sie wydaje, ze jak zrobia dowcip z papieza, to jest fajnie. To jest nie do wiary.

Wybacz, ale nie widze zadnego zwiazku ze sprawa. To jest calkiem analogiczna sytuacja do naszych dyskusji o katastrofie smolenskiej – z ta roznica, ze role sie odwrocily.

Ty nawet nie probowales mi dowiesc, ze do skrytki w banku ma dostep tylko jedna osoba na raz. Jesli nawet dostep ma wiecej osob, za zgoda wlasciciela skrytki, to nie dowiodles, ze maja wszyscy obowiazek wpisania sie na liste. I wreszcie nie dowiodles, ze ABW ma na ten temat szczegolowa wiedze, poniewaz BGZ nie dal im kopii regulaminu prowadzenia skrytek.

I ja nie widze NIC na ten temat w tym cholernym pismie. Czyli BGZ nie powiedzial, ze w skrytkach NIE ma zlota, a wrecz powiedzial, ze byla mozliwosc schowania tego calego zlota, bo powiedzieli, ze byly 4 skrytki.

Chocbys nie wiem jak mnie przekonywal, to brak dowodow powoduje niemoznosc scigania karnego. To jest po prostu nieuzasadnione. I dlatego ten bank powinien w pierwszej kolejnosci poniesc kare tych dzialan. OK? Bank ponosi wine tego wszystkiego.

Bank zlamal prawo, poniewaz mial podejrzenia, ze jest przestepstwo ciagle, a nie zawiadomil ani policji ani prokuratury. -)

Czy nie przyszlo ci do glowy, ze szef BGZ mogl wspolpracowac z P. za pieniadze?

Powiedzmy, ze mial dole z tego – niech bedzie 5% i departament bezpieczenstwa – czy jak im tam – mial po prostu przykazane wysylac takie pisma do ABW, aby nikt sie tym nie zainteresowal? Moze szef ABW jest stryjem kogos w BGZ? I mial 1% z tych 5%?

I umowili sie, ze beda tego P. kryc, a jakby co – to jeden do drugiego napisze pismo, a drugi wywali je ad acta.

Tak wiec widzisz, ze rzeczywistosc moze byc daleko bardziej skomplikowana od negocjacji gazowych, ktore prawdopodobnie sa sprawa zupelnie odmienna. Co ja mowie – na pewno sa sprawa odmienna.

„przez ROK nie uzupelnia zlota w sejfach”

a skad to wiesz?

Bank przeciez nie moze do tego sejfu zagladnac, a poza tym mozna sie tlumaczyc tym, ze czesc zlota trzymal w BGZ a czesc w domu, bo lubi. Albo w doniczce na biurku w firmie. Wolno mu. Wlasnie ten argument dotyczacy zlota jest podwazalny. Tego nie mozna uznac za dowod. To jest niejednoznaczne i jest zasada domniemania niewinnosci.

Pozatym ja nie widze stwierdzenia banku w tym pismie, ze NIE BYLO innych wizyt w skrytkach.

Oni tylko zalaczyli dokument. Tymczasem do tego, zeby byl niepodwazalny dowod tego, ze P. wizytowal w skrytkach 4 razy – to musi byc wyczerpujacy dowod w postaci oswiadczen – zatem prowadzacy uslugi skrytkowe – czyli inny departament banku – powinien oswiadczyc, ze:

a) ten druk jest drukiem scislego zarachowania i nie istnieje zadna inna kopia podpisow.

b) Panstwo P. nie wizytowali w banku poza ta lista przypadkow, ktora zalaczono.

c) swiadkami prawdziwosci powyzszego sa …… i podpisy tych osob.

I dopiero majac taki zestaw dowodowy bank moze informowac nadzor finansowy panstwa o MOZLIWYCH nieprawidlowosciach w postaci MOZLIWEGO naruszenia 284KK.

Bank moze tez zawiadomic prokurature.

Ale bank nie zawiadamia sluzb specjalnych. To jest kuriozum.

Sluzby specjalne sluza panstwu i nie sluza firmom prywatnym, nawet bankom.

>> czy w ogole zastanowiles sie nad tym pismem?

>Tak, moim zdaniem – jest OK.

NIE. Nie jest OK.

„Hm, w Polsce jest tak, ze prowadzenie „przedsiebiorstwa skladowego” wymaga wpisu do rejestru domow skladowych, ktory, jak mi sie zdaje, jest do publicznego wgladu, podobnie, jak KRS.”

Dobrze. Niech bedzie ze jest jakis spis i jest publiczny. Kto podejmuje decyzje arbitralnej oceny, ze nie ma w spisie pomylki? Bank? Policja? Premier? ABW?

Jesli nie widzisz braku w dokumentacji wnioskowej o sciganie, to naprawde nie wiem co wiecej mam powiedziec. Bank nie decyduje o tym, czy ktos jest winny lub nie. O tym decyduja inne organy panstwa. Bank moze jedynie podejrzewac, ze cos jest nie tak i podejmowac suwerenne decyzje o zawiazaniu umowy o prowadzenie rachunku. Moze tez odmowic prowadzenia takiego rachunku, albo moze tez te umowe odwolac. To jest ich prawo.

Bank NIE MOZE oceniac tego, czy ktos jest przestepca i nie moze wnioskowac o sciganie na podstawie 304Kpk. Przeciez to jest kuriozum. Bank nawet nie napisal co wedlug niego jest przestepstwem. Przeczytalem cale to pismo i nie ma w nim NIC, co jasno i konkretnie okresliloby zlamanie prawa. Sa tylko jakies metne supozycje.

„Bank zostal w sprawe uwiklany, bo doradcy Amber Gold twierdzili, ze BGZ ma zloto klientow w sejfach, a oni wiedzieli, ze tak nie jest.”

Nie. Bank nie jest w sprawe uwiklany, poniewaz bank nie mial obowiazku audytu firmy Amber Gold.

> Bank nie prosil o sciganie, bank zauwazyl popelnienie przestepstwa.

cytuje pismo:

„dzialajac na podstawie art 304 kpk” – poczatek pisma

nastepnie:

„majac na uwadze opisany powyzej stan faktyczny wnosimy o wszczecie postepowania karnego w niniejszej sprawie.”

koniec cytatu.

nastepny cytat:

„art. 304

§ 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.”

koniec cytatu.

Jesli doszlo do przestepstwa to BANK zlamal prawo, poniewaz NIE zawiadomil policji i NIE zawiadomil prokuratury. W przepisie nie ma zapisu o ABW.

W pismie nie ma przytoczonego art 284 KK i NIE WIADOMO co jest przestepstwem wedlug banku.

Bank przekroczyl swoje kompetencje i na dodatek zadzialal na swoja niekorzysc.

przypominam art 305:

§ 3. Postanowienie o wszczęciu śledztwa wydaje prokurator. Postanowienie o odmowie wszczęcia lub o umorzeniu śledztwa wydaje prokurator albo Policja; postanowienie wydane przez Policję zatwierdza prokurator.

§ 4. O wszczęciu, odmowie wszczęcia albo o umorzeniu śledztwa zawiadamia się osobę lub instytucję państwową, samorządową lub społeczną, która złożyła zawiadomienie o przestępstwie, oraz ujawnionego pokrzywdzonego, a o umorzeniu także podejrzanego – z pouczeniem o przysługujących im uprawnieniach.

OK?

„Hm, jak facet publicznie twierdzi, ze ma kase (zloto) w banku, na czym opiera swoj biznes, przyjmujac lokaty, a tej kasy tam nie ma, to dla mnie jest oszustwo. Dla Ciebie nie? ”

Nie. Poniewaz w banku moze lezec 1 kilo zlota i technicznie P. mowi prawde.

„Zawiadomienie o popelnieniu przestepstwa moze zlozyc kazdy, a w pewnych sytuacjach – jest to wrecz koniecznosc.”

J/w kazdy ma obowiazek zawiadamiac pod warunkiem, ze przedstawi rzetelne, wiarygodne, jednoznaczne i wyczerpujace dowody przestepstwa. Jesli tych dowodow NIE MA – a widze, ze w tym przypadku bank tych dowodow nie przedstawil – to wtedy sklada sie zawiadomienie o PODEJRZENIU popelnienia przestepstwa i sklada je w prokuraturze, lub na policji.

„Ale ma dowod na prowadzenie dzialalnosci bez zezwolenia i falszywe informowanie klientow o lokowaniu fizycznego zlota w sejfach BGZ. Malo?”

NIE MA DOWODU. Dowod bylby, gdyby bank w trybie pilnym wystapil do odpowiedniej instytucji panstwa o oswiadczenie o stanie faktycznym. I wtedy takie pismo zalaczasz do wniosku i jest dowod niezaprzeczalny, ze nie ma zezwolenia na prowadzenie dzialalnosci.

„Na takiej podstawie, ze doradcy AG informowali ludzi, ze za ich kase kupione zostanie zloto, ktore znajdzie sie w sejfie BGZ. A przez rok (do maja 2011 do momentu napisania tego pisma) facet zbieral forse, a nie odwiedzil tych skrytek, czyli nie kupil za te kase zlota, ktore ulokowal w BGZ.”

NIE. Poniewaz on mogl kupic to zloto wczesniej w przewidywaniu jego wzrostu kursu – wsadzic tone zlota do skrytki jednorazowo – a nastepnie sprzedawac to zloto klientom po wyzszej cenie. Jeszcze raz powtorze – kupil zloto wczesniej W PRZEWIDYWANIU WZROSTU CEN.

Bank nie moze udowodnic ze bylo inaczej.

Malo tego – nawet GDYBY bank PODEJRZEWAL, ze przyniesienie do banku tony zlota „na dwa razy” jest niemozliwe – to i tak bank musi UDOWODNIC, ze to jest niemozliwe. 150 kilo zlota mozna bez problemu wsadzic do sejfu na dwa razy.

„Zaraz, zaraz, mylisz pojecia; kazdy moze zawiadomic policje o tym, ze np. widzial przestepstwo. Jesli taki wniosek jest dobrze umotywowany, to policja musi wszczac sprawe.”

Pismo napisal inny departament i nie moze byc „swiadkiem w sprawie”.

Wniosek nie jest dobrze umotywowany. Sedzie taki material dowodowy wywali za drzwi.

„Jesli ABW podpada pod ustawe o policji, to nie masz racji.”

prosze o jakis dowod w ktorym mozna inaczej interpretopwac art 304 kpk.

„Coz, nie calkiem, jesli widzisz, ze kolega X zarabal siekiera kolege Y, to mozesz to zglosic policji… donos, czy nie, ja tam nie wiem”

Na jakiej podstawie prokurator ma odroznic pomowienie o morderstwo od morderstwa, jesli brak innych dowodow, np. ciala. Zapomnij.

„To sprawa ciekawa (zakres tajemnicy bankowej), ale odrebna.”

To nie jest odrebna sprawa – to jest podwazanie wiarygodnosci innej instytucji – powodujaca jej likwidacje. Bank zadzialal na szkode Amber Gold. Czyli jesli jakims cudem Amber Gold te pieniadze splaci, to moze nastepnie pozwac do sadu BGZ i zasadzic wielomilionowe odszkodowanie. Gdyby taka sytuacja miala miejsca w USA – to Amber Gold wygralby te sprawe. Zwlaszcza po tym, jak to pismo sie ukazalo publicznie. Gdyby Amber Gold udowodnil kto to pismo dal mediom – i okazaloby sie, ze trafilo ono do mediow z tego departamentu w BGZ – to sprawa jest wygrana z mety.

niezalezna.pl/32376-ujawniamy-nowe-dokumenty-ws-amber-gold

tak, to jest kolejna sprawa, ktora mnie wielce dziwi.

Ciekawe co o tym sadza forumowicze?

Czy gdybyscie pracowali w banku, w dziale kontroli, albo obojetnie gdzie – to czy napisalibyscie takie pismo?

zwroccie uwage na to jak motywuje to pismo pracownik banku:

polskieustawy.com/norms.php?actid=105&norm=304&lang=48

Już w marcu małżeństwo Plichtów wydało 50 mln zł z Amber Gold sp. z o.o. na założenie nowej spółki – Amber Gold SA. Klienci „złotych lokat” nie będą mogli sięgnąć po te pieniądze

Dotarliśmy do potwierdzeń przelewów gotówki, które w marcu tego roku Katarzyna i Marcin Plichta wysłali ze swoich kont w Alior Banku. Z rachunków osobistych przelali 50 mln zł, aby objąć udziały w nowej firmie. Nazwali ją Amber Gold SA. To spółka akcyjna i nie należy jej mylić ze znaną wszystkim Amber Gold – spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, która kusiła klientów „złotymi lokatami”.

Jeśli dodamy do tego udziały w innych firmach, które mają Plichtowie, otrzymamy łącznie kwotę ponad 70 mln zł. Czy naprawdę w trakcie dwuletniej „złotej przygody” zgromadzili tak znaczny majątek osobisty? Czyżby dwójka 28-latków po liceum ekonomicznym była najlepiej opłacanymi prezesami w Polsce?

– Miesięcznie zarabiam 100 tys. zł – zapewnił dziennikarzy w zeszłym tygodniu Marcin Plichta. Nawet gdyby tyle sobie wypłacał jako prezes – i drugie tyle żonie – nie zdołaliby zebrać przeszło 70 mln zł na czysto.

Zatem jeśli nie zarobki, to może Plichtowie wypłacali sobie pieniądze klientów? To możliwe, bo sam prezes Plichta mówi, że 50 mln zł „pożyczył” wraz z żoną ze spółki Amber Gold sp. z o.o. – tej, która nie jest dziś w stanie wypłacić klientom zainwestowanych pieniędzy. Za tę „pożyczkę” Plichtowie objęli akcje na okaziciela w Amber Gold SA.

– Następnie spłaciliśmy pożyczkę, przekazując nasze udziały na rzecz Amber Gold sp. z o.o. – zaznacza Plichta.

wyborcza.pl/1,75478,12297868,Sledztwo__Gazety_Wyborczej___gdzie_poszly_pieniadze.html

__

Ojtam Ojtam.

Polacy, nic się nie stało!

To ja jeszcze polecam komentarze pod wpisem które się pojawiły.

Np:

LJ3:”Podjęła ogromne ryzyko b. dużych strat i destabilizacji, wraz z zawirowaniami w UE, w przyszłości, gdyż Szwajcaria nie ma kontroli nad niemieckim elektoratem oraz włoskimi, francuskimi i niemieckimi deponentami kasy unijnej w ich banku, a ci wymuszą kiedyś drogę w kierunku katastrofalnych strat w przyszłości.”

ODP SIP: Zgoda częściowa chociaż jak by euro się miało rozlecieć to i tak będą mieć problem.

Czemu częściowa ? Bo oni kupują papiery niemieckie pewnie w dużych ilościach. Jeśli euro by się rozleciało to niemcy wrócą do marki a co w związku z tym jeszcze mogą na tych inwestycjach zarobić zakładając że ewentualny spadek wartości obligacji niemieckich zrekompensuje wzrost wartości Niemieckiej MArki czy innej przyszłej waluty Niemiec do euro. Innymi słowy wcale nie muszą stracić

===

Przemofreetongue_outroste połączenie faktów z pierwszej części wpisu SiP-a i z drugiej pokazuje, gdzie franeczki lądują. Po prostu SNB zafundował Szwajcarii banieczkę na wzór greenspanowskiej smile

SiP:

@gdzie podzialy sie franki

znajdzcie sobie krzywa rentownosci dla szwajcarskich obligacji. ujemne do 5 roku(!!!). w nieruchomosci pewnie tez czesciowo ale ja uwazam ze w obligacje bo kase madowo wymieniaja fundusze a taki pan bialy kolnierzyk robiac przelewy i spekulujac jednym kliknieciem kupuje obligacje. nieruchomosci tak nie kupisz.

ceny tych ostatnich ida w gore bo mamy rekordowo niski libor a czesc ludzi chce miec twarde aktywo w rece wiec kupuje nieruchomosci. ich ceny rosly przez zamrozeniem na 1.20. zamrozenie tez ma wplyw ale nie przecenialbym go.

ZH: (SiP nie czytaj)

www.zerohedge.com/news/china-imports-more-gold-hong-kong-five-months-all-uk-combined-gold-holdings

Mnie jednak najbardziej sie podoba fragment na koncu:

„if Iran is getting gold in exchange for products, that means that someone else is demanding Iran’s gold in exchange for other products. But we won’t read about it until those „others” decide to issue a press release.”

Prafarazujac po naszemu (niedokladnie tlumaczac) – skoro Iran akceptuje zaplate w zlocie – to klienci, ktorzy placa – musza jakos to zloto kupic. Zeby sie nie okazalo – ze wojna w Syrii i perspektywy szerszego konfliktu z Rosja wymusza wiecej takich transakcji – bo rynek swiatowy jest troszke wiekszy od rynku zlota i moze tego zlota zabraknac.

Oczywiscie media mainstreamowe nigdy nie przyznaja, ze ktos to zloto kupuje, bo musieliby rowniez dla rownowagi powiedziec, ze system zalewarowany jak 1:40 na zlotych depozytach – i moze sie bardzo szybko przewrocic.

Wystarczy tylko wyjac zloto z bankow i przelozyc zloto z Londynu – do bankow w Azji – a jak sie zloto skonczy w Londynie – to bedzie kiepsko – bo trzeba bedzie ujawnic deficyt zlota i skonfiskowac to zloto – zwlaszcza panstwom satelickim z tzw rachunkow „unalocated”. Jesli to nie wystarczy – to wtedy te banki beda musialy zmienic charter z bullion banks na paper banks i naruszyc tez depozyty „allocated”. Jak to nie pomoze – to wtedy te banki upadna – a depozyty trafi szlag, bez wzgledy na to, czy w danym banku ma konto Polska, czy Irlandia. No chyba, ze nagle Polsce przyznaja kontygent rakiet jadrowych sredniego zasiegu – to wtedy jest szansa na wyplate – przynajmiej czesciowo.

Ciekawe, kiedy sie dowiemy na ZH, ze Niemcy goraczkowo ewakuuja swoje zloto z USA. Szykuje sie niezly cyrk. To bylby dobry sygnal dla zlota.

Na razie jednak nic sie nie dzieje – nie ma co panikowac – bo Chinczycy kupili tylko 300 ton, a to jest NIC. Naprawde. Ten proces musi przyspieszyc. A jak przyspieszy – to wtedy zobaczymy to na kursie. Wtedy dopiero napisze o tym Barrons, NYT i WSJ i bedzie mozna do woli linkowac na forum w Polsce, SiP.

Teoretycznie super, juz nawet na stacjach paliw widze ze taniej jest, chociaz ja glownie ostatnio rowerem jezdza lub chodze pieszo.

finance.yahoo.com/blogs/breakout/look-below-major-crude-oil-crash-coming-says-170127530.html?l=1

Problem tylko z Ruskim moze byc, dziki ten narod zyje przeciez z prymitywnej eksploatacji nieprzerobionych kopalin, zauwazylem ze jak grzebane paruzrami z ziemi dobra tanieja, to Ruskom przychodza do glow rozne idiotyzmy.

No a przy p barylce za 16 papierow to wojne mamy jak w banku.



DISCLOSURE: Moj post w zaden sposob nie nawoluje do stosowania przemocy wobec slabszych, ulomnych na umysle i ciele ani zadnych mniejszosci narodowych oraz wyraza wylacznie moja prywatna opinie.

man_sapiens napisał:

> Ciekawe, z którym sądem miałeś w Polsce do czynienia. Ja możliwość egzekucji za

> ległej płatności czekałem równo 12 miesięcy. Za to kiedy jakaś biurwa w ZUS źle

> zaksięgowała moją płatność, to konto w banku miałem zablokowane w ciągu jedneg

> o dnia. Po wyjaśnieniu sprawy odblokowywanie trwało ponad miesiąc.

Zależy, w którym roku to miało miejsce. Żle odczytujesz moje opinie.To jednak iny temat.

Przypomnę Ci o czym mówimy :

– nie zgadzam się z Tobą, że system egzekucji podatków w Polsce nie rózni się niczym istotnym w kwestii „podatek od transakcji” od innych (cywilizowanych i z tradycjami) krajów. Mówilismy o podatku „o transakcji” czyli gdy nie ma przychodu a podatek jest należny i bez „zmiłuj się egzekwowany”

– nie zgadzam się z Tobą (użyłem ostrych słów) , że jak firma nie płaci i przedsiębiorca z tego tytułu bankrutuje to jest jego wina bo nie powinien z takim co to nie płaci kontraktować. Jest tu błąd logiczny nawet bo skąd wiesz czy np firma od kruszyw, akurat „państwowa” , upadnie.

Skoro już Ci przypomniałem o czym rozmawiamy to teraz opiszę Ci konkretną sytuację jako dowód, że systemu podatkowe bardzo się róznią w poruszonej tu kwestii de facto z nazwy nieistniejącego „podatku transakcyjnego” gdy przedsiębiorca nie ma kasy, nie oszukał, nie kupił domu nad morze Śródziemnym, jachtu itp a fiskus może Go zbankrutować i wymaga podatku. …i zbankrutuje.

Wyobraż sobie.

Trzech młodych inzynierów polskich opracowało metodę utylizacji śmieci w sposób kilkakrotnie tańszy niż obecne technologie i kilkakrotnie efektywniejszy ekonomicznie. Opatentowali to !

Zwócił się do nich z propozycją zakupu koncern amerykański. Odmówili sprzedaży z uwagi na to iż chcą być (młody wiek) mieć udziały/akcje w firmie mającą wyłączność na działania gospodarcze, budowe wysy[isk etc opartą na tym wynalzaku technologicznym. Zwrócili się do np Orlen o założenie spółki kapitałowej. Ich wynalazek został wyceniony na 100 mln złotych.

Ustalono,że nie mają pieniędzy więc Orlen wnosi 200 mln złotych gotówką a wynalazcy obejmują swoje udziały / akcje aportem (wkładem niepienięznym) w spółce z Orlenem w wysokości 100 mln zł (tak jak wycena) czyli obejmują udziały/akcje bez gotówki.

Otóż panie kolego, który twierdzisz o wręcz identyczności systemów podatkowych np w Niemczech i Polsce czy gdziekolwiek indziej.

W Polsce Ci trzej inżynierowie są bankrutami w około 1 miesiąc (daty zawarcia umowy spółki) z chwilą zarejestrowania tej spółki. Inżynierowie po podpisaniu umowy spółki (transakcja) będą winni Skarbowi Państwa polskiego :

1. Podatek dochodowy : 19 000 000 z ł

2. Podatek VAT ; 23 000 000 zł

Razem : 42 mln pln!

Są bankrutami z chwilą zawarcia transakcji. Nie mają dochodu, nie mają kasy a mają zapłacić 42 mln zł za podpis.Nie ma takiego drugiego debiilnego kraju w tej części świata …no nie znam byłych komunistycznych.

Czy już paniał ?

Więc nie kombinuj i nie konfabuluj, nie blefuj etc etc