Re: Troche brzmi to jak wyznanie religijne

1. Mieszasz niepotrzebnie pojecia, to czy ktos gra ostroznie czy nie nie ma zadnego znaczenia w tej dyskusji. Rozne preferencje co to strategii nie maja znaczenia tak dlugo jak cel gry jest taki sam dla wszystkich graczy (nie maja roznych preferencji). Gdyby tak bylo, rzeczywiscie model gry nie pasowalby do rzeczywistosci. We wszystkich grach sa rozne strategie ale cel ten sam. Takze w szachach ktos moze grac bardziej ryzykownie lub mniej nie to roztrzyga o racjonalnosci. Oczywiscie zachowanie zbyt ryzykowne lub zbyt kunktatorskie rynek czy gra ukarze jednak to zalezy od specyfiki rynku czy gry. Przegrana danej strategii nie oznacza ze byla ona nieracjonalna. W realnym zyciu ludzie maja naturalna sklonosc do ryzyka lub nie. Homo eoconomicus nie ma czegos takiego, jego sklonsc do ryzyka jest wynikiem jego wiedzy, ale oczywiscie rowniez te wielkosc mozna modelowac, jedank nie ma to zadnego zwiazku z dyskusja. Np; gdyby ktos gral w szachy i polowal specjalnie na laufry i dla jego osobistej satysfakcji zbicie laufra byloby wazniejsze niz zbicie wiezy, zas dla jego przeciwnika najwieksza satysfakcje dawaloby zbicie piona to graliby oni w rozne gry, albo byliby nieracjonali, sakazywaliby sie na porazke od razu.

Taki specyficzne rynki z roznymi preferencjami do ryzyka mozna konstruowac, jedank nie ma to zwiazku z dyskusja, ma ona charakter bardziej fundamentalny.

2.

Nie mowimy tutaj o konkretnym rynku ale jako o rynku w sensie mikroekonomicznym, jako miejscu/strukturze alokacji zasobow, czyli to czym zajmuje sie mikroekonomia neoklasyczna.