Re: Standard złota – kiepsko to widzę

Coby nie pisać o argumentach jakich użyłeś to na pewno są znane. Był więc czas się nad nimi zastanowić.

I wyszło mi że:

1) co do spirali deflacyjnej jaka nam ponoć grozi, to warto się zastanowić dlaczego nam grozi. Czyż nie z powodu nadmiernej ilości pieniądza kredytowego właśnie? A, że dodruk nie poprawi sytuacji na stałe a tylko chwilowo to chyba nie masz wątpliwości? I oczywiście doprowadzi do jeszcze większej katastrofy tylko w trochę późniejszym czasie? Czy to taka wielka atrakcja w stosunku do obecnej katastrofy odsuwanej tylko w czasie? Śmiem wątpić.

2) Mocny pieniądz chyba nie jest taki zły dla pracowników najemnych. Pensje nie rosną a siła nabywacza i owszem.

3) Oczywiście, że państwo może ludzi dalej robić w balona. Dokładnie tak jak teraz to robi.

Ale to żaden argument przeciw. Poza tym ja nie pisałem o standardzie złota w sensie obiegowym. Raczej w rozliczeniach między państwami.

4) Nie wiem niby dlaczego standard złota miałby coś hamować. A szczególnie rozwój. Co najwyżej może hamować nieco dzikie spekulacje i idiotyczne inwestycje oraz próby okradania. Jakoś standard złota nie hamował specjalnie kreacji pieniądza dłużnego, czy dzikiego rozwoju, i dzikiego wzrostu populacji w czasie rewolucji przemysłowej w XIX w.

Czy taka niewielka, stała deflacja wyrażona w złocie jest czymś takim strasznym?

Obecnie mamy przecież również deflację liczoną w złocie. Tylko większą, z większymi skokami.

A na koniec chciałbym tylko dodać, że to nie jest kwestia wyboru. Mojego czy Twojego. Czy też gustu. To jest kwestia przywrócenia równowagi monetarnej między państwami, zniszczonej przez dolara. Hegemon słabnie, pretendenci rosną w siłę. Skutek łatwo przewidzieć.

Mnie się tam niespecjalnie uśmiecha scenariusz hiperinflacyjny na żywności i energii i pogłębiająca się jednocześnie deflacja na wszystkim innym, do jakiego prędzej czy później doprowadzi ten dodruk. Ale widać tak musi być po raz kolejny. Bo jak wiadomo, historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła.



Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.