Re: Standard złota – kiepsko to widzę

Czyż nie z powodu nadmiernej ilości pieniądza kredytowego właśnie?

Nie. Z powodu nadmiernego zadłużenia jednej z grup – konsumentów.

To spora różnica.

A, że dodruk nie poprawi sytuacji na stałe a tylko chwilowo to chyba nie m

> asz wątpliwości? I oczywiście doprowadzi do jeszcze większej katastrofy tylko w

> trochę późniejszym czasie?

To zależy od tego, czy dodruk zdoła utrzymac sytuację w stanie jako takim do momentu „zaskoczenia” nowej rewolucji technologicznej i jednocześnie choc częściowgeo zdelewarowania się konsumenta, czy nie . Nowa rewolucja zmusi przedsiębiorców, siedzących obecnie na pieniądzach do ich wydania, celem obrony przed utratą konkurencyjnosci.

Jeśli tak sie stanie, to „wyciągniemy” się z bagna jak baron Munchausen za wasne włosy.

W ten sposób „zaskoczy” nowy supercykl kredytowy.

2) Mocny pieniądz chyba nie jest taki zły dla pracowników najemnych. Pensje nie

> rosną a siła nabywacza i owszem.


Nie w sytuacji dużego bezrobocia. Ile „zyskali” pracownicy najemni na deflacji w 1931-33 roku? Zyskiwali rentierzy – reszta traciła.

) Nie wiem niby dlaczego standard złota miałby coś hamować. A szczególnie rozw

> ój.

Nie sam standard złota, a niedostateczna podaż pieniądza w stosunku do potrzeb, wynikająca ze zbyt małej podaży nowego fizycznego złota. To zawsze podnosi realną stope procentową i hamuje tych, ktorzy maja długi obieg pieniądza.

Stopa nominalna w warunkach deflacji może być np. 1%, ale kilkuprocentowy spadek cen (deflacja) czyni pieniądz drogim dla producenta towarów, ktorych ceny spadają prawda?

Jak długo jego marża przewyższa koszt kredytu, wszystko jest OK, jednakże w warunkach słabego rozwoju gospodarczego nie mozna liczyć na wysokie marże. Siłą rzeczy dla tych, z długim obiegiem pieniądza koszt kredytu staje się najbardziej odczuwalny.

Czy taka niewielka, stała deflacja wyrażona w złocie jest czymś takim strasznym

Nie, jeśli nie ma garbu gigantycznego zadłużenia i wysokiego bezrobocia. W obecnej sytuacji to przepis na katastrofę.

Złoty standard nie bedzie żadnym większym problemem po wyjściu ludzkości „na prostą” z obecnej sytuacji kryzysowej. Do tego momentu jego wprowadzenie = powtórka z 2008 roku bez możliwości powstrzymania zapaści.

Mnie się tam niespecjalnie uśmiecha scenariusz hiperinflacyjny na żywności i en

> ergii


Tego sie nie obawiam. Do hiperinflacji potrzeba przede wszystkim niskiego bezrobocia. Chwilowe wzrosty inflacji „codziennego koszyka” sa niestety ceną za wykluczenie zapaści deflacyjnej i pozostaje nam je zaakceptować jako „mniejsze zło”.



„Jest to najgłupsza rzecz, jaką zrobiliśmy…Bomba atomowa nigdy nie wybuchnie-mówię to jako ekspert od materiałów wybuchowych”

William Leahy, admirał Marynarki USA