Re: Standard złota – kiepsko to widzę

> W obecnych warunkach, gdy tylko „dodruk” utrzymuje nas powyżej otchłani spirali

> deflacyjnej (w standardzie złota nieuchronnej z powodu kryzysu zadłużeniowego),

> wprowadzenie złotego standardu to zepchnięcie zadłużonego świata w tę spiralę.

Ja bym raczej nie demonizował zjawiska spadku cen w określonej fazie cyklu kryzysu gospodarczego. Ma on zdecydowanie charakter oczyszczający i jakiekolwiek sztuczne powstrzymywanie tego procesu np. przez dodruk pieniądza prowadzi do jeszcze większych nierównowag rynkowych w późniejszym okresie.

> Będziesz ze złotem fizycznym chodzic na zakupy? Nie, bedą jakieś certyfikaty albo „złote”

> karty kredytowe itd.

Szutniku, pieniądz złoty z pewnością nie oznacza tego, że z sakiewką złotych monet będziesz musiał chodzić na zakupy do pobliskiego sklepu. smile

Formy płatności, jakie mamy obecnie, tzn. wszelkie karty płatnicze, zapisy księgowe na koncie, przelewy elektroniczne itp. są tylko sposobem dokonania zapłaty a nie pochodną posługiwania się pieniądzem państwowym. Powrót do standardu złota wcale nie oznacza zaniechania współczesnych form płatności i powrotu do sakiewki wypełnionej złotym kruszcem. wink

> Pytanie brzmi – ile razy w historii fałszowano dokumenty, stwierdzające posiadanie zlota w

> sejfach? Czy Państwo nie może wypuścić podobnych certyfikatów, gdy tylko odczuje taką

> potrzebę? Nie idealizuj prosze złotego standardu, jako lekarstwa na szaleństwa

> państwowego emitenta – historia pokazuje, że złoty standard nigdy żadnego władcy przed

> nadmierną emisją nie powstrzymał, jesli tylko miał taki kaprys/potrzebę.

Z oszustwem będziemy mieli do czynienia dopóki będzie istniała ludzkość, więc sam pieniądz złoty w żaden sposób nie stanowi rozwiązania tego problemu. Jednak skala możliwego oszustwa ze strony państwa jest tutaj nieporównywalna do tegoż samego procederu, który może się pojawić w wyniku dobrowolnej wymiany przy założeniu pieniądza rynkowego. Zauważ, że sam dodruk pieniądza to istny majstersztyk oszustwa, gdzie oszukany rzadko kiedy jest choćby świadomy działania całego mechanizmu.



> I jeszcze jedno – podaż złota fizycznego rośnie obecnie w tempie ok. 1% rocznie (wliczając

> w to złoto jubilerskie i techniczne, złoto monetarne to ledwo ułamek procenta). W sytuacji ,

> gdy PKB rośnie szybciej (a w większości krajów ciągle tak rośnie) już choćby to gwarantuje

> stałą deflację (popyt na pieniądz zderzy sie z jego niewystarczającą podażą).

To z pewnością prawdziwe spostrzeżenie, ale co w tym złego? Czy podaż pieniądza musi dorównywać wzrostowi PKB? Dlaczego uważasz, że spadek cen działa hamująco na gospodarkę?



Pozdrawiam,

DK