Re: Któż z nas nie jest agentem….

> Takie rzeczy oczywiście się zdarzają, ale niekoniecznie musi za tym stać jakiś

> gigantyczny spisek grupy trzymającej władzę, może to być po prostu wyraz wybuja

> łej ambicji agenta/agentów prowadzącego sprawę.

W Związku Radzieckim, partyjni urzędnicy niższego szczebla nierzadko przewidywali, co wierchuszce by się spodobało i tak robili bez jej bezpośredniego udziału. Na ogół trafiali dobrze.

> Poza tym polecam uwadze, że „zd

> arzają się” nie oznacza „zawsze tak jest”

W USA to raczej należy raczej mówić: „być może zdarza się, że tak nie jest”, ale w Polsce jest za mało przypadków, żeby wyrobić sobie opinię.



Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym? licznikmieszkan.atspace.com