Re: Etyczność importu z Chin?

„a dany kraj spoza tej strefy tego nie czyni , to wyroby tego kraju to de facto dumping.”

To znaczy tylko tyle, ze sie trzeci kraj nie zgadza.

I okazuje sie tez, ze w dlugim terminie ten trzeci kraj ma racje a w pozostalych krajach gowno wiedza o ekonomii. Ekonomia to jest przede wszystkim nauka o wymianie towarowej. W europie natomiast uwaza sie, ze ekonomia to nauka o pozyskiwaniu kredytow na „pomoc” gospodarcza. Zwroccie uwage na to, jak w prasie lokalnej naduzywa sie slowa „pozyskiwanie”.

Wklepalem nawet dla zabawy slowo ‚pozyskiwanie’ w google polskojezyczne i wyszlo okolo 6.88 miliona wynikow podczas gdy slowo zarabiac daje 5.72 miliona wynikow.

To co ty nazywasz „zagrozenie” to nie jest zadne zagrozenie – tylko brak konkurencyjnosci produkcji – poniewaz w unii NIE OPLACA SIE produkowac. Miej pretensje do siebie i wlasnej wybranej przez siebie wladzy. Chciales do unii – tos wlazl i powiem wiecej – tos wdepnal.

Tutaj jest przy okazji niejako jeden ladny artykul o rolnictwie:

naszeblogi.pl/33992-pod-wzgledem-debilizmu-gospodarczego-eurokraci-pobili-juz-wszystkie-rekordy-nawet-naszej-niebo

I zapamietaj sobie raz na jutro – protekcjonizm nie pobudza zadnej wytworczosci – tylko przesuwa popyt z jednego obszaru gospodarczego do innego.

Jesli tanie majtki z chin olozysz clem, to pieniadze na to clo pojda z innych sektorow i moze nawet ilosc miejsc pracy w produkcji majtek wzrosnie – ale w innych segmentach spadnie i per saldo wyjdzie ujemna. Na tym polega debilizm protekcjonizmu. Ale nie martw sie – kazdy sie musi wreszcie nauczyc. W ZSSR sie nauczyli 30 lat temu. W europie tez sie naucza.