Przepraszam to byl post do kogos innego

ale, wezmy twoje zdanie: on sie myli, co ono oznacza? tyle ze jego opinia nie jest zgodna z rzeczywistoscia. Twoje zdanie ma tylko wtedy sens, kiedy wiesz czym jest zgodnosc opini z rzeczywistoscia, inaczej – wiesz jak wyglada relacja identycznosci miedzy opinia a rzeczywistoscia. Jezeli nie wiesz jak ta identycznosc wyglada to nie mozesz powiedziec ze cos nia nie jest, czyli ze opinia i rzeczywistosc sa rozne.

Identycznosc zachodzi wtedy kiedy wszelkie parametry opisujace dwa lub wiecej obiektow sa rowne.

Nie mozesz nawet pomyslec niezogdnosci jakies opini z rzeczywistoscia jezeli nie wiesz czym jest zgodnosc. Zaluzmy jednak ze mimo tego ze wiesz o tym probujesz udowodnic zgodnosc poczynjac od niezgodnosci. Mamy tutaj problem ekonomiki logiki czy matematyki taki dowod najczesciej bylby niemozliwy gdyz zbior opini niezgodnych jest nieskonczenie wielki.

Podobnie z nierownoscia, zeby wiedziec czym ona jest musisz wiedziec czym jest rownosc. Nie jest to problemem gdy porownujesz drzewa pod jakims wzgledem, czy inne przedmioty gdyz nie sa one swiadome tego faktu i nie reaguja na pomiar, (wyjawszy fizyke kwantowa) w przeciwienstwie do ludzi. Lecz kto jest instancja ktora takiego pomiaru, (porownania) ludzi dokonuje. U Kalwina tak jak i u wszystkich chrzescijan byl to Bog. Wedle teologi protstanckiej los kazdego jest przesadzony przez Boga zanim sie on/a urodzil. Jest jakas mozliwosc zeby poznac wyrok? Kalwin mowil ze one istnieje. Wyrok Boga mozna poznac po tym jak sie komus wiedzie za zycia. Widzimy jednak tylko symptomy a nie przyczyny, gdzy jedyna przyczyna jest niezmienialna decyzja Boga. Tymniemniej przyjecie takiej wiary dziala bardzo mobilizujaco. Z czasem dogmat o predystynacji zostal zapomniany i zostalo tylko dozenie do bogactwa jako sens zycia, ktore na skutek sukcesu materialnego protestantow znalazlo nasladownictwo w innych kulturach oczywiscie juz bez calej bazy teologicznej. Dlatego niektorzy mowia ze kapitalizm jest li tylko kalwinska sekta. Katolicy widza to jednak dalej inaczej, dlatego w krajach tych dopiero po laicyzacji przyjelo sie myslenie rynkowe.

Najczesciej to panstwo mierzy ludzi, porownuje i ocenia swoich poddanych pod wzgledem ich przydatnosci do jego celow i odpowiednio ich wynagradza nadajac prawa lub kara poprzez ich odebranie. Oczywiscie w systemie gdzie rzadzi wolnosc o czyms takim mowy byc nie moze, gdyz wartosc czlowieka nie moze byc wyznaczona przez jakas dla niego zewnetrzna instancje. Jasne ze dla kazdego najwieksza wartoscia jest on sam a zrezygnowac z tego stosunku do siebie mozna tylko dobrowlonie, poprzez jakas forme samobojstwa (za ojczyzne, rodzine, religie, Boga itp). Wydaje mi sie ze jest to podstawowa forma wolnosci, niezbedna do suwerennej interakcji z innymi. Dlatego nie widze mozliwosci zeby wolny czlowiek zgodzil sie we wlasnym imieniu na ocene siebie przez cokolwiek innego niz on sam. Innymi slowy panstwo, ktore wszyscy tworza w rowny czyli dobrowolny sposob nie powinno wartosciowac w sposob posredni ani bezposredni tworzac mechanizmy temu sluzace. Dobrowolnosc wymiany istnieje tylko wtedy jezeli reguluja ja prawa dobrowolnie choc w sposob strukturalnie zorganizowany przyjete. Ta dobrowolsc musi miec charakter indywidulany a nie kolektywny (np:wybory wiekszosciowe). W moim przekonaniu, inaczej o wolnosci nie mozna mowic.