Opodatkowanie jest tylko jednym ze srodkow

na rynku finasowym byc moze nie najbardziej skutecznym. Jednak chodzi o meritum sprawy, czyli mechanizm resetu w prostej sytuacji gry opisanej nastepujacymi zasadami:

1. gracze maja jeden cel gry: zgromadzic jak najwieksza ilosc ograniczonych zasobow (punktow).

2. Nie ma zadnego gornego ograniczenia dla gromadzonych zasobow (teoretycznie jeden gracz moze zdobyc wszystkie zasoby)

3. Zasoby sa jednoznacznie definiowane i wartosciowane (punkty pieniadze) i sa jedynym celem gry (nikt nie gra dla towarzystwa, czy zeby zrobic komus przyjemnosc).

Slowo gra mozna sotosowac wymiennie z konkurencja.

Oczywiscie przy kreowaniu pieniadza wyzszy limit rezerw obowiazkowych i przez to ograniczenie tworzenia pieniadza spekulacyjnego daje lepsze rezultaty. Mozna pewne transakcji zakazac. Wszytkie te sposoby sa dozwolone i stosowane jednak nie o to chodzi w dyskusji.

Teza jest taka ze gra pozostawiona sama sobie prowadzi do nierownowagi i dominujacej przewagi jednego lub okreslonej grupie graczy, gdyz logika gry polega na mozliwosci wygrania. W momencie wygrania gra sie konczy.

Jedyny ratunek dla rynku (konkurencyjnej gry) w takiej sytuacji to odmowienie mu statusu gry, jednak nie werbalne ale faktyczne, czyli ze pewne obszary winny byc wyjete z logiki gry (konkurencji o cym pozniej).

Jezeli w samym systemie gry bylby mechanizm nie pozwalajacy calkowicie i do konca wygrac, musialby on byc sprzeczny z glowna celem gry. A bylaby to bez sensu i mijalo sie z celem. Nikt by w nia nie gral. Mechanizm resetu jednak nie moze byc na tyle silny zeby pozbawial gre sensu, i nie za slaby zeby jak najdluzej odwlekac osteteczna katastrofe, czyli koniec. Jednak logicznie rzecz biorac taki koniec musilby nadejsc nawet jezeli w bardzo odleglym czasie. Przy slabym resecie koniec bylby szybki. Kiedy by to nastapilo jest nieistotne. Istotny jest logiczna konsekwencja samej mozeliwosci konca gry. Oznacza ona ze jest jakas bardziej fundamentalna struktura niejako pod ta gra, ktora nie moze funkcjonowac wedlug zasad gry (konkurencji). Inaczej mowiac sfera niekonkurencyjna, ktora logicznie rzecz jest w czasie nieograniczona musi byc fundamentem dla sfery konkurencyjnej, czyli grania.

Odmawianie rynkowi statusu gry (konkurencyjnosci) niewiele tutaj pomaga gdyz staje sie jasne ze sfera niekonkurencyjna jest juz potrzebna na poziomie rynku azeby mogl on funkcjonowac.

Dlatego sama analizy rynku bez poznania jego niekonkurencyjnego fundamentu lub elementu niewiele wyjasni a juz napewno nie wyjasni jego celowosci, gdyz cel danej rzeczy (jezeli nie ma ona wlasnej swiadomosci) moze byc jej nadany z zewnatrz. Nie wykluczam ze rynek ma swoja swiadomosc i przez to swoja celowosc tak jak to ujmowal Adam Smith, ale on byl konsekwentny i nigdy on nie ukrywal ze jego ‚niewidzialna reka’ jest reka Boga.