Opinii kilka:

Tej powyżej GS nie lekceważyłbym.

1)

Długoterminowy dług USA, który przyniósł jeden z najwyższych zysków od dekad, jest obecnie największym zagrożeniem dla portfeli inwestycyjnych, powiedział w CNBC słynny inwestor Wilbur H. Ross.

– Myślę, że największa bańka, która jest bliska pęknięcia, jest na 10-letnich i „dłuższych” obligacjach, bo idea, według której inflacja zniknęła na zawsze i te sztucznie niskie stopy będą trwać, jest głupia – powiedział Ross. – Raczej trzymałbym akcje niż 10-letnie obligacje skarbowe USA – dodał.

2)

USA będą pompować pieniądze w gospodarkę, przekonuje Mark Mobius – legendarny inwestor, prezes Templeton Emerging Markets Group.

– Bernanke dał jasno do zrozumienia, że dopóki nie będzie stabilnego wzrostu gospodarczego, Fed będzie dostarczał kapitał rynkowi. I nie ważne jak nazwiemy kolejne programy QE2, QE3, QE4, czy QE5, podaż pieniądza będzie rosła – powiedział Mark Mobius w rozmowie z telewizją CNBC.

Uważa on, że nawet jeśli kolejne rundy ilościowego luzowania inaczej zostaną nazwane, to skutek dalszych działań Rezerwy Federalnej będzie taki, że pieniądze będą płynęły, a stopy procentowe dalej będą niskie.

3)

Era luzowania ilościowego, procesu polegającego na skupowaniu przez banki centralne aktywów, w tym rządowych obligacji by zasilić rynki w środki pieniężne, może zbliżać się ku końcowi, wynika z badań przeprowadzonych wśród menadżerów funduszy.

Opracowanie sporządzone w marcu przez Bank of America Merrill Lynch sugeruje, że inwestorzy są obecnie bardziej optymistycznie nastawieni do przyszłości oraz wzrostu gospodarczego i dłużej już nie oczekują dalszego luzowania ilościowego przez Rezerwę Federalną (Fed) i Europejski Bank Centralny.

Konkluzja jest taka, że menadżerowie uważają że QE działa, polityka banku centralnego sprawdza się, walka z inflacją jest dosyć skuteczna, więc nie potrzeba niczego więcej – powiedział Gary Baker, szef European Equity Strategy w banku BofA ML.

Z ankiety wynika, że 28 proc. zarządzających oczekuje wzmocnienia globalnej gospodarki w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Miesiąc wcześniej takich optymistów było jedynie 11 proc. To najwyższy poziom wskaźnika od marca 2011 r.

Od dołka z października 2011 r. światowe giełdy zyskały już ponad 28 proc. Najpopularniejszym sektorem wśród inwestorów był w tym okresie segment zaawansowanych technologii.

4)

Złoto zdrożeje do 2,5 tys. USD za uncję, a indeks S&P 500 zanurkuje do poziomu 1000 pkt. – przestrzega David Tice, prezes Tice Capital i były główny strateg portfela rynku niedźwiedzia w Federated Investors.

Jego zdaniem, w ciągu najbliższych 18 miesięcy indeks S&P 500 spadnie do 1000 pkt., a złoto poziom 2500 USD osiągnie w perspektywie następnych dwóch do trzech lat.

– Czujemy, że sytuacja jest podobna do tej w 1999 r. i 2007 r. W obu tych okresach ludzie pozytywnie odnosili się do zadłużenia, banki centralne miały luźne podejście, wszyscy byli zadowoleni, a skończyło się wielkim wypadkiem – powiedział.

– W tej chwili pałeczka zadłużania została przekazana z sektora prywatnego do publicznego. Prywatny sektor sekurytyzacji załamał się w roku 2008, a teraz Fed i EBC obciążyły swoje księgi i chcą zniszczyć swoje waluty (w związku z rosnącymi stopami procentowymi), a to początek końca bańki obligacji państwowych – przestrzega Tice.

I tak najważniejsza jest z dzisiejszego dnia ta, która stymuluje hosse – „mamy broń i nie zawahamy się jej użyć – taki frazes a na rynku czyni cuda smile