jeszcze raz o participation rate

„Czyli na normalnym rynku wzrost liczby ludnosci pociaga za soba wzrost zatrudnienia. Tu najwyrazniej to zjawisko nie wystepuje skoro participation rate spada.”

zerknalem na te swoje powyzsze posty, ktore wczesniej napisalem pod wplywem impulsu i doszedlem do wniosku, ze to jest troche niejasne – trzeba wyklarowac. Participation rate to jest w pewnym sensie odwrotnosc bezrobocia. Czyli powinno byc tak, ze jesli bezrobocie spada przez przyrost miejsc pracy – to wtedy participation rate rosnie i odwrotnie – jak bezrobocie wzrasta – to partycipation rate spada. To jest taka generalna zasada wynikajaca ze sposobu definiowania i obliczania obu. Participation rate to jest procentowy stosunek Labor Force do Civilian Population i ma taki sens, ze oznacza procent ludnosci czynnej zawodowo w stosunku do ludnosci pozywej 16 roku zycia. Praktycznie ma to takie znaczenie, ze jezeli ktos obliczajacy bezrobocie manipuluje np. iloscia osob zniecheconych – ktore wypadaja z rynku pracy – to wtedy te osoby zniechecone sa odejmowane od Labor Force i participation rate leci.

Rownoczenie Labor Force wyznacza wielkosc bezrobocia, bo jest dzielnikiem w definicji – liczby bezrobotnych przypadajacych na liczbe ludnosci czynnej zawodowo. Prawda?

I wlasnie wtedy najlepiej widac klamstwa tej statystyki – bo skoro participation leci w dol, to bezrobocie powinno rosnac, a nie rosnie – czyli jest tutaj manipulacja.

Participation rate jest wedlug mnie najwazniejszym wskaznikiem oceny rynku pracy. Jesli participation rate leci i przyspiesza w swoim spadku w dol, to znaczy, ze na rynku pracy jest tragedia i to jest zbiezne z odczuciami ludnosci, ktora nie moze znalesc pracy a kolejki do pracy sa czasem na kilkaset osob co widzielismy w internecie.

Druga wazna sprawa jest korekta civilian population. Jak widzimy w tej tabelce z danymi – ta liczba zmienila sie o 1,685,000 osob w miesiacu styczniu. Skoro okolo 60% z tej ludnosci pracuje – to powinno sie oczekiwac, ze Labor Force tez wzrosnie o okolo 1 miliona ludzi, prawda?

ALE NIE WZROSLO!

Czyli dokonali korekty polegajacej na podniesieniu liczby populacji o prawie 1,7 miliona, ale nie uwzglednili 1 miliona przyrostu Labor Force – co jest manipulacja, bo to jest NIEMOZLIWE.

Civilian Labor Force, w czesci bez korekty, zmienilo sie z 153,373,000 na 153,485,000 – czyli przyroslo jedynie o 112 tysiecy osob – to gdzie sie podzialo 900 tysiecy?

Zatem jesli zmanipulowali wielkosc labor force – to spalo bezrobocie, prawda?

Jeszcze raz – bezrobocie to procent tzw. unemployed w stosunku do Labro Force. He he he.

W gazecie napisali, ze bezrobocie spadlo, ale to przez te korekty. Chodzi wlasnie o te korekty, ktore nie maja sensu – ani logicznego – ani nie sa rozsadne a zmieniaja wyglad rynku poprzez manipualcje ulamkami danych, ktore sa zmieniane.

I jeszcze raz powtorze – manipuluja danymi poprzez uzwglednianie osob zniecheconych – te osoby wylatuja z grupy bezrobotnych i rownoczesnie obnizaja labor force. Obizenie Labor Force obniza participation rate i cale oszustwo wychodzi na jaw.

W gazetach natomiast pisza headline, ze przybylo 244 czy iles tam tysiecy miejsc pracy – co jest NIEPRAWDA, a o participation rate nie pisze nikt. Gielda idzie w gore i nikogo nie obchodzi to, ze za kilka miesiecy nastapi najprawdopodobniej nastepne zalamanie rynku i straca na tym zwykli ludzie, ktorych pieniadze sa obecnie wykorzystywane do bezmyslnego pompowania tego rynku.