Hall of fame

Wczoraj opracowałem tego typu listę nie/sław. Liczę, że pojawią się tutaj głosy kogo i za jaki nepotyzm bądź nieprofesjonalizm do jej kolejnej edycji dopisać. Na blogu w wersji multimedialnej wraz z linkami na poparcie zarzutów.

Hall of fame.

Czyli wpis o tym jak to dobrze rzecznikiem być ewentualnie doradcą, asystentem albo chociażby znajomym ministra, dyrektorem spółki państwowej, etc…najważniejsze „by żyło się lepiej”!

Niestety za to „lepsze życie” płacimy my wszyscy podatnicy, obywatele RP. Jak płacimy np tak: „Sejm odrzucił w piątek obywatelski projekt ustawy zakładający wprowadzenie 49-proc. zniżki na bilety jednorazowe dla uczniów i studentów w autobusach i pociągach oraz rozszerzenie ulgi na przejazdy pociągami ekspresowymi” ( za).

Pamiętacie te buźki:

Ten pan to asystent Naszego Ukochanego „Wysokiego” ( w opozycji do „małego”) Ministra Spraw Zagranicznych, który wsławił się tym, ze lecąc do żołnierzy polskich walczących w Afganistanie „przyświrował” stringami na hełmie za co spotkała go zasłużona rezygnacja. Na politycznej emeryturze jest m.in. Radnym Miasta Bydgoszczy z ramienia PO. ( tu)

Ta Pani to córka Najlepszego Ministra Finansów w Europie, która poza tym, że dala się sfotografować na mieście z papierosem w ustach to została zatrudniona (poza konkursem?)przez…Naszego Ukochanego „Wysokiego” ( w opozycji do „małego”) Ministra Spraw Zagranicznych, w charakterze tłumacza (?). Swego czasu złe języki informowały też o tym, że to jej projektem był Komiks o Szopenie ze szczyptą wulgaryzmów pozycjonowany na przyciągnięcie i zainteresowanie niemieckiej młodzieży. ( to te języki)

Tego Pana część osób zna bądź jeszcze pamięta z czasów „egzotycznej koalicji” kiedy to był quasi wrogiem publicznym dla „postępowej” części ludzkości do tego stopnia, że pewne opiniotwórcze media nie wahały się publikować pożałowania i napiętnowania godne hasła: „Giertych do wora, a wór do jeziora”! Wtedy to było jeszcze możliwe bo prawdopodobnie nie był aż w tak przyjaznych stosunkach z…Naszym Ukochanym „Wysokim” ( w opozycji do „małego”) Ministrem Spraw Zagranicznych. Teraz jak poinformował w/w Ukochany Minister ( to nie jest tak, że ja kpię z ministra! Bynajmniej! Po prostu boje się napisać cokolwiek w innej konwencji niż pochwalnej z obawy przed pozwami!) „Romek pozwy pisze”(tu) gdy „wiadomo kto”, nie doczekał się sprostowania od kilku gazet. Pytanie czy pisze pozwy z przyjaźni za friko, po znajomości czyli po kosztach, czy też za pełną stawkę – p. Roman Giertych to słyszałem, że obecnie jest bardzo wziętym mecenasem – którą obciąża konto MSZtu?

Ta przyjemna Pani ze zdjęcia to Elżbieta Wiśniewska „szefowa warszawskiej spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe”, była już szefowa gwoli ścisłości. Zapomniała się biedaczka w pracy i oczerniła członków rodzin smoleńskich. Mimo, że tak była zapracowana to znalazła jeszcze „5 minut” aby przelecieć się po necie i komentarz zamieścić. Szybką reakcją na prywatę w pracy zapunktowała u mnie p. Prezydent Waltz!

Ten Pan to prawdopodobnie Marek Wieczorek. Piszę prawdopodobnie bo korzystam właśnie ze strony fakt.pl. Ten Pan jest najsłynniejszym w naszym nadwiślańskim kraju fryzjerem.Chociaż podobno wcale nie jest specem od modelowania fryzur, a od zarządzania! Został wyznaczony przez p. Muchę – Minister/rę Sportu – na zatkanie dziury w kadrach Centralnego Ośrodka Sportu. Czy to ten sam ośrodek, który daje gigantyczne odprawy nie wiem. Nie podważam też ani przymiotów ani umiejętności Pana Marka. Uważam, że wygląda bardzo sympatycznie i czuje się od niego bijąca przyjacielskość. Problem w tym, że nie słyszałem o rozpisaniu konkursu na tak eksponowane i opłacane stanowisko. A złe języki mówią, że podobnie jak w MSZcie to czysta znajomośc z Ministrem/rą wyniosła go do urzędów.

Paliwo do krytyki wlał także incydent z podobno rozbitym służbowym autem ( za Faktem więc dalej nie wnikam). Tak jak Minister/ra może delikatnie mówiąc zapomniec się i pewną formę nepotyzmu wprowadzic w swoim resorcie to zwierzchnik ministra – PREMIER RADY MINISTRÓW – powinien być zawsze ponadto! Zawsze tylko dla dobra Ojczyzny. Tak jak Donald Tusk palcem nie kiwnął w kwestii ostracyzmu skierowanego w znacznie mniejszej sprawie Zyty Gilowskiej kiedy była jeszcze w lubelskim PO ( zatrudnienie po rodzinie) tak teraz nagle odmieniły mu się standardy bo wyraża się tymi słowami: „To skakanie po pani minister jest przesadzone – skomentował premier Tusk. – Państwo polskie się nie zawali, nawet gdyby się okazało, że minister Mucha źle trafiła.” ( tu) Panie Premierze jeśli Pan to czyta to chce aby Pan wiedział, że bardzo mnie te słowa zasmuciły. Byc może to cena za „dzienna zmianę” czyli bezpardonową walkę o Pana usunięcie z urzędu i trwa „liczenie głosów”? Nie wiem. Zawsze pozycjonował się Pan na wzór, a tu…

Niestety na DeSeR zostawiłem największy kaliber – Rzecznika Rządu – Pana Pawła Grasia.

Sam nie wiem co napisać! Raz, że się boję i to po dwakroć bardziej niż w przypadku w/w Ukochanego Ministra, dwa nawet Premier wydaje się czuć respekt więc jestem w doborowym klubie. Jedno co jest w tej chwili pewne to bezwarunkowe wsparcie Premiera dla p. Rzecznika oraz zapewnienia p. Grasia o wytoczeniu pozwu za KŁAMLIWE publikacje Super Expressu. Redakcja gazety jest jednak na tyle pewna swego, że w tym tekście listuje wszystkie zarzuty swoje zarzuty:

KŁAMSTWO NR 1 TO NIE MOJE PODPISY

Rzecznik rządu twierdzi, że nie podpisywał dokumentów spółki Agemark z lat 2008-2009. Krakowska prokuratura: „Podpisów nikt nie podrabiał, podpisy są autentyczne, a więc podpisywał Paweł Graś”.

KŁAMSTWO NR 2 NIE ZŁAMAŁEM USTAWY ANTYKORUPCYJNEJ

Krakowska prokuratura: „Trzy dokumenty podpisane przez Grasia pochodzą z okresu, kiedy był rzecznikiem rządu. Łączył więc stanowisko sekretarza stanu z zasiadaniem we władzach spółki”.

KŁAMSTWO NR 3 NIE ZATAIŁEM FAKTU PEŁNIENIA FUNKCJI W SPÓŁCE

22 lutego 2009 Graś złożył rezygnację z funkcji członka zarządu spółki Agemark. Krakowska prokuratura: „Po tym terminie na trzech dokumentach spółki pojawiły się podpisy Pawła Grasia”.

KŁAMSTWO NR 4 PO REZYGNACJI NIE DOKONYWAŁEM W SPÓŁCE CZYNNOŚCI

Krakowska prokuratura: „Podpisy są autentyczne”. Warszawska prokuratura: „Graś zeznał, że nie przypomina sobie, by podejmował jakieś czynności. Nie zeznał, że nie podejmował”.

KŁAMSTWO NR 5 ŻONA PODPISYWAŁA ZA NIEGO DOKUMENTY

Krakowska prokuratura: „Znajdujące się na dokumentach podpisy osób, co do których zachodziło podejrzenie podrobienia, zostały nakreślone przez te osoby, których imiona i nazwiska obrazowały”.

Czekamy zatem na kolejne rozstrzygnięcia. Trzymamy kciuki za Pana PRemiera aby do „dziennej zmiany” ( opisywanej przeze mnie np . tutaj kliknij) jednak nie doszło!

pierwotny adres wpisu: njusacz.blogspot.com/2012/03/hall-of-fame.html