dwa fronty w Europie, trzeci w Lewancie…

W dużej mierze zgadzam się z analizą Szczurka; na to wygląda, iż:

1. Wszystkie KLUCZOWE ośrodki decyzyjne grają na przeczekanie. Mam tu na myśli przede wszystkim Berlin, Paryż (robiący tak jakby już za berlińską kurtyzanę), Waszyngton i do jakiegoś stopnia Moskwę, Londyn, innych… Cała para z kotłów tych ośrodków oraz zależnych od nich instytucji, banków, funduszy, mediów, lobbies, „autorytetów” idzie na przeczekanie. Chodzi tu o „stabilizację” i „przeniesienie” obecnego układu personalnego (Obama, Sarkozy, Putin) na czas kollapsu. Oczywiście, jeżeli ten kollaps nastąpi. Wybory mają Obama, Sarkozy i Putin. Wszyscy troje w jakiś sposób gwarantują stabilność obecnego stolika do gry. Przyjście do władzy (zatem i do stolika) jakiegoś republikanina-jastrzębia w USA, antyunijnej nacjonalistki Maryny Le Pen we Francji czy kogoś nieobliczalnego dla zachodu (np. komunisty Ziuganowa) może zakończyć się celowym bądż przypadkowym (wypadkowym) wywaleniem stolika… Ogromną potrzebę „elit” zachowania obecnego układu widać w tak bezprecedensowych i kontrowersyjnych ruchach, jak jawne poparcie Merkel dla Sarkozy’ego i bojkot (dyskryminacja, hehe) nawet tak „układowego” i „obliczalnego” polityka franc. i kandydata, jak socjalista Hollande!i

Dlatego plebs (i światowe lemingi) utrzymuje się za wszelką cenę w stanie niewiedzy do czasu przeniesienia władzy. Jednak pomimo tego „zapierania się”:

2. Zaczyna pękać, pruć się w szwach i coraz mocniej widoczne są te różnego rodzaju manipulacje, ściemy, vide niedawny, b. dobry wpis na blogu SiP’a o nieskuteczności – czy wręcz przeciwnie, szkodliwości – pomocy dla Grecji. Czy zejście z AAA dla Francji. Dlatego mimo tych usilnych starań o utrzymanie kollapsu przed przeniesieniem władzy, toczy się też gra na drugim froncie – o przyjęcie jak najlepszej pozycji na kollaps, który może nastąpić tuż, tuż. A to doniesienia o skrytym przeprogramowywaniu bankomatów w Niemczech, a to o tajnym druku nowych niem. marek w jakiejś bryt. drukarni, a to o niektórych azjatyckich bankach, które rzekomo przyjmują tylko euro w gotówce w formie banknotow z nr serii wskazujących na druk tych pieniędzy w Niemczech… Trzeba też dodać, że „elity” nawet w tak karnym i hierarchicznym państwie jak Bundesrepublika czasem nie zgadzają się z władzami czy w pewnym momencie – widząć rozwój sytuacji – przestają się zgadzać i zaczynają artykułować publicznie własne poglądy, chcąc wymusić na władzy zmianę działań. Jest też możliwość, iż wcale nie jest to jakaś forma „nacisku” czy wręcz „buntu”, lecz przyjęcie roli „złego policjanta” obok tego „dobrego” (rządu Niemiec, kanclerzycy) i mówienie w jego imieniu tego, co dobremu nie wypada. Czyli otworzenie drugiego frontu, opcji na kollaps tuż tuż… Szanowany szef Boscha w tej roli:

gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/379473,szef-koncernu-bosch-grecja-nie-ma-czego-szukac-w-ue.html

Ergo, gdy „pomoc” przyszła do Grecji, a raczej poprzez Grecję do niem., franc. i bryt. banków, czyszcząc ich papiery na Grecję, to można już zdjąć maskę i ukazać prawdziwą własną mentalność. Tę butę, arogancję, poczucie wyższości, ubermenschtwa…

3. Na powyższe trzeba jeszcze nałożyć czynnik komplikujący grę na dwa fronty, dwa scenariusze. Czynnik w postaci aktorów trzecioplanowych, np. Izrael… Izraelowi bardzo zależy na rozwiązaniu siłowym „kwestii irańskiej”, usilnie się do tego przygotowuje. To państwo może z premedytacją wejść do gry, wykorzystując wyborcze zamieszanie. Zarówno w USA (powstrzymująca Izrael administracja Obamy) i w Rosji (stojąca w obronie Iranu administracja Putina, zapowiadająca siłową, militarną interwencje w obronie Persów). Wykorzystać do ataku…